Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

19.3.17

Magiczna noc



***



Panna Smoak znów spojrzała w lustro, na oko zmierzyła długość sukni, którą miała na sobie, i jeszcze raz musnęła usta szminką. Kobieta nigdy nie uważała się za piękniejszą od innych, więc nie bardzo wiedziała jaką sukienkę ubrać na dzisiejszy wieczór. Dzisiaj był wielki dzień, "ten dzień", w którym spotka się z Oliverem Queen, miliarderem i w niepełnym wymiarze czasu obrońcą miasta Starling City. Jeśli tak jak Felicity uważasz, że Oliver przypomina Tony'ego Starka z Iron Man, to macie w sobie tyle samo pewności siebie co arogancji.

Felicity czekała na to spotkanie przez długi czas, a raczej długo czekała na Olivera, który dojrzewał do zaproszenia jej na bal, na spotkanie sam na sam. I tylko dlatego, że dojrzał mogła ubrać tę suknię, za co bardzo dziękowała Bogu.
- No cóż... wszystko w porządku... - blondynka pocieszyła się - Choć nigdy nie byłam na randce! Niee ... panie Queen, nie jesteś pierwszy. Nigdy nie byłam na prawdziwej randce, takiej w restauracji czy na balu, z tańcami i kwiatami. Kiedy piękny młodzieniec prosi wybrankę swojego serca do tańca... Kiedy po randce odprowadza ją do domu, a potem na odchodne usiłuje skraść jej pocałunek na dobranoc. Nie... Nie, wróć. Nie jestem wybranką twojego serca a ty nie jesteś moją wielką miłością. Jesteś? Jeśli nie jesteś to czemu na dźwięk twojego imienia czy głosu moje serce szybciej bije? 

Wiedziała, że nie rozmawiali nigdy na temat ich bycia razem, po prostu razem pracowali, znali się, lubili się ale nie mylmy tego naiwnie z miłością czy też z wielkimi porywami serca. To nie "Moda na sukces" ani inna opera mydlana. To prawdziwe życie. Często brutalne, złe i niespodziewane. Dość często, dziewczyna ma do czynienia ze skomplikowanymi zadaniami, nie ma czasu na pomyłkę i zastanowienie, od jej decyzji czy namierzenia kogoś zależy wiele, nawet życie samego Olivera. Tutaj nie ma miejsca na półśrodki. Trzeba dać z siebie wszystko, a jeśli da się za mało istnieje tylko cień szansy aby to naprawić.  Oliver Queen to wyjątkowy człowiek. Felicity nie powiedziałby, że jej paplanina czasami go nie denerwuje ale zawsze milczy (tylko od czasu o czasu rzuca jej przenikliwe spojrzenie, od którego informatyczka momentalnie zamyka usta).

- Hm ... to chyba już czas - powiedziała do siebie, zabrała torebkę, a po sprawdzeniu, że wszystko jest na swoim miejscu, wyszła z małego mieszkania zamykając za sobą drzwi na klucz.

Oliver zaproponował ją odebrać, ale panna Smoak ceniła sobie swoją prywatność, choć wiedziała, że pewnie on i tak zna jej adres, pewnie wiele razy w przebraniu i pod osłoną nocy obserwował jej lokum. To napawało ją zarówno lękiem jak zaciekawieniem. W godzinach wieczornych, życie w mieście jest zarówno fantastyczne jak i mrożące krew w żyłach, szczególnie w pustych uliczkach lub zaułkach. Szczególnie zatłoczone dziś było skrzyżowanie The South End, jakby wszyscy zapomnieli, że dzisiaj jest TEN dzień. Dzień wielkiego przyjęcia w Ratuszu Miasta. Felicity nie była typem dziewczyny, która spóźniała się na randkę, ale też nie chciała przegapić tego przedstawienia. Ludzie byli zbyt zajęci swoimi sprawami, by ktoś nawet na chwilę zaszczycił ją swoim spojrzeniem. Była anonimowa. Przyśpieszyła kroku, nie chciałaby Oliver czekał na nią zbyt długo, nie było by fair w stosunku do niego. 
- Czy wierzysz w magię? - gdzieś z tyłu zapytał ją męski głos. Blondynka odwróciła się gwałtownie i zobaczyła młodego mężczyznę o ciemnobrązowych włosach i lekkim zaroście, którego wiek uczynił bardziej atrakcyjnym.
- Nie - powiedziała Felicity - Jestem realistką.
- Magia jest również prawdziwa, po prostu nie można zobaczyć wszystkiego co dzieje się wokół ciebie. - powiedział mężczyzna, po czym pstryknął palcami wokół jej ucha, a w jego ręku pojawiła się biała orchidea. Felicity zakrztusiła się powietrzem, bo to był jej ulubiony kwiat. Skąd ten nieznajomy mógł o tym wiedzieć? No skąd zadawała sobie pytanie. 
- Pewnie każdy może to zrobić - powiedziała, odzyskując panowanie nad sobą, czując przy tym kilka ciekawskich spojrzeń. Panna Smoak właśnie stała się częścią tego spektaklu.
- Masz rację - uśmiechnął się - "Bądź mądrzejszy od innych." to główna zasada magii, Z tobą to będzie trudne.
- Pochlebiasz mi ale nie pomyliłeś się. - pewnie powiedziała Felicity, ale ton jej głosu świadczył o czymś innym - Nie kupuję tych sztuczek, mój tata może zrobić to o wiele bardziej efektywnie.
- Nie wątpię w to, - uśmiechnął się mężczyzna i dziewczyna poczuła, że drwi z niej - to spróbujmy czegoś bardziej interesującego.

Facet wyciągnął z lewej kieszeni marynarki talię kart i zaczął realizować swoje różne, zabawne manipulacje. Panna Smoak przez moment stała jak zaczarowana, facet był wirtuozem, a teraz przygotowywał coś specjalnego, aby pokazać jej niesamowite sztuczki.
- Podejdź bliżej - powiedział, patrząc cały czas jej prosto w oczy. - No śmiało, jeszcze bliżej. Im więcej myślisz, że widzisz, tym łatwiej cię oszukać.
Felicity uśmiechnęła się do niego, zaczynała jej się podobać ta gra. On chciał ją jednak ośmieszyć, więc postanowiła być ostrożna.
- Teraz potasuje karty, ale będziesz musiała zapamiętać jedną z nich, - powiedział, pokazując jej jedną z  talii - To nie ta. - wskazał na pierwszą wybraną (z siódemką pik) - Jest zbyt oczywista. Bądź ostrożna.
- Szybko potasuj je dalej, nie mam zbyt wiele czasu. Wezmę dowolną kartę. 
- Nie masz czasu, więc spróbuj ponownie - tym razem kciukiem powoli pokazał jej kolejne karty w tym damę kier - Wybrałaś już?
- Tak.
- Zapamiętaj ją.
- Dobrze, pamiętam. 
Mężczyzna uśmiechnął się i pokazał dziewczynie wszystkie karty, podnosząc każdą z nich na wysokość jej oczu. - Jest wśród nich ta twoja karta? - zapytał.
Felicity spojrzała bliżej, ale jej karta nie była widoczna. - Nie - uśmiechnęła się, ciesząc się grą. Facet chciał ją zmanipulować, ale nie z nią te numery, cwaniaczek z miodem w uszach się znalazł. 
- Bo jesteś zbyt uprzejma - magik tym razem spojrzał w jej oczy. - Im bardziej patrzysz, tym mniej widzisz. - Mrugnął do Felicity, a następnie gwałtownie rzucił karty do góry. Ona, podobnie jak wszyscy którzy oglądali to widowisko spojrzała do góry. A potem zaczęła się głośno śmiać, bo jej karta wisiała w powietrzu obok najwyższego wieżowca w dzielnicy.
- Magia - uśmiechnął się, dotykając jej ucha, a po chwili w jego ręku była ta sama karta (dama kier).
- Jak to zrobiłeś? - Spytała, biorąc kartę.
- Opanowałem tajniki, które nie spadają, z nieba jak karty z wieżowca. One są przechowywane i przekazywane z pokolenia na pokolenie.
- To znaczy, że aby poznać twoje sekrety muszę zostać twoją żoną i urodzić nasze dziecko - uśmiechnęła się, a potem zaczęła wstydzić się tego co powiedziała, zarumieniła się, znów paplała od rzeczy. To chyba nigdy się nie skończy, nie ma na to magicznego guzika, który to wyłączy. - To znaczy, mam na myśli....
- Wiem co masz na myśli - powiedział poważnie, ale jego oczy śmiały się. - Ten pokaz był dla ciebie.
- Nie znasz mnie. - znów była sobą, jakby przed chwilą nie opanowała ją magia chwili. 
- Wiem, że jesteś niezwykła.
Felicity uśmiechnęła się i przeszła obok niego.- Wątpię w to... - uśmiechnęła się i poszła dalej. Wiedziała, że ten mag stoi tam, patrzy na nią i śmieje się z jej naiwności. A ona cóż, nie oszukujmy się poczuła to nieme wyzwanie i była podekscytowana tym co przed chwilą zaszło. 

Po chwili marszu Smoak wyciągnęła z torebki dzwoniącą komórkę. - Cześć Oliverze. Przepraszam za spóźnienie, zostałam zatrzymana przez....
- Przez kogo, jeśli to nie tajemnica? - Zapytał.
- Magik nie dzieli się swoimi tajemnicami - Felicity próbowała naśladować spotkanego iluzjonistę .
- Co? Jaki magik? - Mężczyzna był zaskoczony.
- Nie ważne, będę za pięć minut - dodała. 
Potem zakończyła rozmowę, schowała telefon do torebki i przyśpieszyła kroku. Fakt chciała zaimponować przed Oliverem, ale użyła tych słów w złym kontekście. Cóż, będzie miała czas aby to odkręcić. A po balu jak się uda i nie będzie zbyt zmęczona postara się znaleźć tego kuglarza i dowiedzieć się jaki jest jego sekret. 

komentarze

  1. Mam nadzieję, że to nie koniec, bo czyta się jak wprowadzenie do jakiegoś większego opowiadanka :D No cóż, czuję się zaintrygowana ;) Czekam, oby, na kolejne i życzę weny ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ani Lorak dziękuje za miłe słowa :)
      Czy będzie to coś więcej, zobaczymy. W roboczych jest jeszcze wiele nieskończonych opowiadań. Na razie walczę z jednym z nich, mam nadzieje, że również spełni Twoje oczekiwania. Zaplanowany jest na koniec maja ale może pojawi się już w kwietniu jak skończę wprowadzenie ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Nie wiedziałam, że w Polsce są jeszcze blogi z tematyką o Arrow, oczywiście te żyjące Jak dobrze to wiedzieć! Będę tu często wpadać, bo już kiedyś odwiedzałam, ale mam sporo do nadrobienia! I oczywiście zapraszam też do siebie: https://wiedzminskimszlakiem.blogspot.com/

    Pozdrawiam i przesyłam moc buziaków! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @karmeloowakawa miło mi, że mogłam Cię zaskoczyć tymi opowiadaniami ;) Zapraszam do poprzednich opowiadań, może znajdziesz wśród nich swoją perełkę, a do bloga zajrzę w wolnej chwili.

      Buziaki :* :* :*

      Usuń