Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

18.10.15

Wierni towarzysze Strzały 4



Chciałam zaprezentować w czym według mnie pokazała się na imprezie charytatywnej Felicity: https://lh4.googleusercontent.com/-QWNR0q....age.jpg


***

Oliver podszedł do recepcji jakies piętnaście minut temu, ale już z uśmiechem na ustach, musiał ciągnąć jakieś rozmowy z członkami wyższych sfer, napinając przy tym w dziwnym grymasie kości policzkowe. Najchętniej to by się ewakuował z tego pomieszczenia i spędził wieczór w towarzystwie swoich przyjaciół ale matka nigdy nie wybaczyłaby mu słynnej ucieczki. Mówiąc o przyjaciołach, Diggle miał przyjść z Carly, ale jeszcze się nie pojawili i nie widział też nigdzie Felicity. A może się rozmyśliła? Stoi gdzieś w korku? A może czeka na Johna i jego uroczą bratową? Właśnie w tym momencie, kiedy Oliver zaczął snuć dziwne wizje z blondynką w roli głównej i do niej po prostu zadzwonić, aby dowiedzieć się, czy będzie i czy wszystko w porządku. Ktoś wszedł do sali i zaczął schodzić po schodach. Spoglądając w stronę dziewczyny w niewiarygodnie pięknej sukience, która  podkreślała wszystkie zgrabne części ciała, Oliver dostrzegł pannę Smoak. Wciąż w szoku, szybko skierował się do schodów, a gdy podeszła bliżej, stał w pobliżu, patrząc na nią, i nie wierząc, że ta fantastyczna wizja to rzeczywistość - jego dziewczyna, jego partnerka na dzisiejszy wieczór.
- Witaj Oliverze. - dziewczyna uśmiechnęła się radośnie. - Wszystko w porządku? - Zapytała, widząc jego spojrzenie. Patrzył na nią z dziwnym wyrazem twarzy. - Coś jest nie tak z ta sukienką? Lub z moimi włosami? - Felicity się zmartwiła.
- Nie, nie, wszystko jest w porządku - Powiedział szybko Queen - O mój Boże, Felicity, jesteś taka piękna - powiedział jednym tchem.
- No cóż ... - blondynka odetchnęła z ulgą - Sytuacja tego wymaga. Naprawdę ci się podoba? - zapytała niepewnie i zrobiła kilka kroków tak aby mężczyzna lepiej ją widział. Tymczasem Queen nie mógł jej pomóc, stał jak sparaliżowany, podziwiając jej ruchy, podczas gdy w tym samym czasie zadrżała tkanina sukienki i promienny uśmiech pojawił się na twarzy dziewvczyny.
- Felicity, jesteś najpiękniejszą kobietą dzisiejszego wieczoru - na pewno powiedział to szczerze, widziała to w jego oczach. Tych samych, którym tak ufała. 
- Nie chciałam być twoją parą, bo to źle brzmi. "Moja partnerka" to brzmi z kolei z jakimś ukrytym podtekstem. Dzisiaj będę twoją przyjaciółką. Dlatego nie chciałam, byś znalazł się w niezręcznej sytuacji,  poza tym ciężko by z miejskim kobieciarzem pojawił się kocmołuch. Dlatego postanowiłam zmienić bluzkę i okulary na wieczorową suknię i mam nadzieje się dobrze bawić.
Oliver nie mógł oderwać oczu od jej świecącej twarzy i trochę zakłopotany, zaproponował dziewczynie coś do picia.
- Tak, myślę, że kieliszek szampana będzie tutaj bardzo przydatny - dodała z ulgą. Było dobrze, a Oliver Queen wyglądał na naprawdę oczarowanego, miło było być powodem takiego stanu. Bardzo miło. . - Nie masz nic przeciwko, jeśli będę czekać na ciebie tutaj?
- Tak, oczywiście. Tylko proszę cię nie znikaj mi nigdzie, ok? - Oliver zapytał, obawiał się, że tak szybko, jak on się odwróci ona może zniknąć, a to co przed chwilą ujrzał to tylko wtwór jego wyobraźni. Zamrugał więc kilkukrotnie powiekami, ale ona nadal tam była. 
- No cóż, w którą stronę mogłabym według ciebie pójść? - Felicity zapytała z uśmiechem.
- Masz rację, to, ja już pójdę po tego szampana - zakłopotany Oliver dość szybko obrócił sie na pięcie w stronę stołu z szampanem i po chwili zniknął w tłumie wciąż napływajacych gości.
Tymczasem dziewczyna czuła się nieswojo wśród tych wszystkich osób. Oczywiście, teraz wyglądała oszałamiająco, wciąż  jednak pamiętała jak prawie godzinę wybierała sukienkę i kolejne pół robiła włosy, a wszystko po to aby zobaczyć podziw w oczach Oliver'a, i wydaje się, że osiągnęła to, co chciała. Jednak oddałaby teraz wszystko za Big Belly Burger i frytki z przyjaciółmi, a nie wielkie gale i bankiety wśród wielkomiejskich snobów.
- Felicity? - Ktoś dotknął jej ramienia, odwróciła się i zobaczyła Johna i Carly.
- Cześć, kochani - uśmiechnęła się dziewczyna - Jak spędzacie czas?
- No, wiesz, my - Carly zaśmiała się - My mieliśmy dużo szczęsliwych chwil dzisiaj, spędziliśmy miło czas w kawiarni i byliśmy z Diggle'm na romantycznym spacerze w parku. - John, który tulił swoją dziewczynę w talii, pocałował ją w górną części głowy.
Felicity miała ochotę opuścić tych zakochańców i szybko się wycofać, kiedy podszedł do nich Oliver, niosąc dwa kieliszki szampana.
- Hmm, Zastanawiałem się, dlaczego, kiedy muszę rozmawiać ze starymi i nudnymi milionerami, w zasięgu wzroku mam tylko stół z przekąskami, a nie moją towarzyszkę? - Z wyrzutem powiedział Queen. Felicity zaczerwieniła się, na jego słowa, a Diggle i Carly po wymienieniu wymownych spojrzeń, tylko się roześmiali.
- Nie martw się, zostawimy was samych - uśmiechnął się chytrze Diggle i wreszcie szepnął coś do ucha Felicity, po czym wziął swoją dziewczynę za rękę, i po chwili zniknęli w tłumie.
- Co ci powiedział Diggle? - zapytał Oliver.
- Powiedział, że nie może przegapić tak wspaniałej okazji. Nie wiem, co on miał na myśli. - odpowiedziała wymijająco dziewczyna.
- Przyniosłem szampana - powiedział szybko Ollie.
- Och, tak, to jest dokładnie to, czego potrzebuję w tej chwili - powiedziała blondynka, biorąc lampkę z rąk mężczyzny. - W gardle zaschło mi z podniecenia - powiedziała, co spowodowało, że Oliver wyglądał na zaskoczonego.
- Od podniecenia? - zapytał z zainteresowaniem.
- Całe to zamieszanie i wielki tłum ludzi sprawia, że jestem zdenerwowana - zaczęła się tłumaczyć.
- Tylko to sprawia, że jesteś zdenerwowana?
- Nie... - z jakiegoś powodu dziewczyna zmieszała się i odwróciła wzrok.
- Być może zatańczymy? - zaproponował chłopak.
- Przecież ty nigdy nie tańczysz? - zapytała lekko zestresowana panna Smoak.
- Ale mam ochote zatańczyć z tobą, a przynajmniej spróbować. - dotknął jej dłoni i wyciągnął z niej lampkę szapana po czym położył ją na tacy, przechodzącego właśnie kelnera, a dziewczynę ujął za rękę i poprowadził na srodek parkietu.


***


Wychodząc z budynku, Felicity zwróciła się do Olivera i zapytała:
- No i to co? Żegnamy się tutaj? 
- Wiesz, myślę, że mogę cie odprowadzić, jeśli nie masz nic przeciwko temu - powiedział z wahaniem Oliver. 
- Dobrze, jestem taka szczęśliwa. Nie wiem czy bardziej szczęśliwa tańcem z tobą czy tym, że opuszczamy tych wszystkich ludzi - uśmiechnęła się, zastanawiając się, czy Oliver słyszał w jej głosie niechęć, kiedy mieliby się już rozstać. Jednak wyglądał na porządnego faceta, który i tak odprowadzi ja pod drzwi, a jeśli nie to będzie czaił sie gdzieś w mroku. Znała go przecież. Powoli podszedł do jej domu, a każda jego myśl krążyła wokół tej ślicznej blondynki. Co dziwne, nie była to bolesna cisza, jaka czasami sie zdarza. Ta cisza przynosiła raczej ulgę. Oliver był zaskoczony, kiedy uświadomił sobie, że już od bardzo dawna nie czuł się tak komfortowo jak dzisiaj. Tymczasem Felicity rozważała całą sytuację. Oczywiście, że lubi Olivera, ale wyznać swojemu szefowi i przyjacielowi, że chce sie go pocałować, było wielkim błędem. Nawet dla tak roztrzepanej dziewczyny jak ona. On nigdy nie będzie z kimś takim jak ona, Oliver Queen potrzebuje spektakularnej i pewnej siebie dziewczyny, a ona nie pasuje do tej roli.  
Mężczyzna myślał w tym momencie, dlaczego mu tak dobrze z Felicity. Bo wcześniej nie mógł nawet o niej myśleć? Nie, po prostu nie chciał. Albo jeszcze mógł? Oczywiście, Felicity była niesamowitą, elegancką i bardzo piękną dziewczyną, ale ona była jego dziewczyną, a przyjaciele nie mogą się w sobie zakochiwać. Jeśli będzie starał sie zrobic wszystko i da jej do zrozumienia o swoich uczuciach, ona może się do niego zrazić. Pewnie potraktuje go - jak zwykłego playboya, którym przecież był, a on nie mógł zniszczyć ich zgranego zespołu. Nie mógł jej przecież powiedzieć, że teraz będzie inaczej. Nie potrafił... A może nie chciał jej tego oznajmić? Został by pewnie z tymi myślami, gdyby Felicity nie przerwałą ciszy. 
- Cóż, teraz naprawdę musimy się pożegnać. - powiedziała z wahaniem w głosie, starając się nie patrzeć na Olivera. 
- Tak, myślę, że nadszedł czas. Jutro powinniśmy być wcześnie na nogach - Oliver powiedział to, patrząc na przejeżdżające obok samochody. Jeśli ktoś widział ich teraz, pewnie pomyślałby, że to dwoje kochanków. Zachowujących się jak nastolatkowie, który nie wiedzą, jak zrobić następny krok. Problemem było to, że nie byli już niedoświadczeni 
- Um ... Felicity? - Zapytał, mając nadzieję, ze dziewczyna w końcu spojrzy mu w oczy. Chciał widzieć i jej oczy. 
- Tak, Oliverze - odparła, wciąż patrząc w ziemię, ale jej głos był pełen nadziei oczekiwań, że mężczyzna, załamał się i podszedł bliżej. - Oliverze myślę, że na mniej już czas - Felicity sprawiałą wrażenie coraz bardziej zdenerwowanej. 
- Tak. Tak, na mnie też. - wyszeptał, jak zahipnotyzowany patrząc na jej usta. Chciał ja teraz pocałować, ale powiedział jedynie - Ale wiesz, myślę, że jeśli masz zamiar się spóźnić jutro, szef nie będzie miał nic przeciwko - Uśmiechnął się. Widział, jak jej policzki robią się lekko czerwone, był nawet bardziej nerwowy od niej. Wiedział, że to jego własne serce było gotowe wyskoczyć z piersi, jeśli zaraz jej nie pocałuje i kiedy już postawił sobie za cel, złożyć na jej ustach lekki pocałunek odezwał się dźwięk dzwonka. Cholerna komórka, czemu nie pomyślał o tym, by wyłączyc ten przeklęty dźwięk. - Cholera! - Oliver przysiągł, że wychodzi z odrętwienia. Oczywiście, nie mógł zignorować rozmówcy, ale to już był stracony czas. 
Felicity odskoczyła od niego jak poparzona i otworzyła drzwi od budynku, wchodząc do środka spojrzała po raz ostatni na Olivera i rzuciła: - Do zobaczenia jutro - po czym zniknęła za drzwiami. 
Mężczyzna nie miał już okazji, by coś dodać, lub chociażby przeprosić. 
- Oliverze jak spędzasz wieczór? - Zapytała jego siostra jak tylko podniósł słuchawkę do ucha. - Jakoś nie było nam dane się dzisiaj spotkać. Kim jest ta urocza dama? 
Oliver był gotów przysiąc, że gdyby Thea widziała tą scenę, wybuchnęła by śmiechem. Jemu jednak nie było w ogóle do śmiechu.  - Wiesz, jak wybrać zły moment. - westchnął z żalem. 
- Och - w głosie dziewczyny zabrzmiało zakłopotanie - W takim razie nie przeszkadzam, odezwę się później. - mruknęła i odłożyła słuchawkę. 
Oliver spojrzał rozczarowany na zamknięte drzwi i odwrócił się. Chciał być sam i zebrać myśli, więc kiedy złapał taksówkę, od razu podał adres klubu.