Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

10.8.15

Wierni towarzysze Strzały 2


***
Następnym razem Oliver pojawił się w "Jaskini Arrowa" dopiero w godzinach wieczornych. Najdziwniejsze, że po porannej rozmowie z Felicity czuł takie ciepełko w sercu. To uczucie nie opuszczało go przez cały dzień, a jeśli ktoś go obserwował, to na pewno mógł zauważyć uśmiech na twarzy mężczyzny. I nie była to maska jaką zakładał po powrocie z wyspy, ale autentyczny uśmiech. Udał się do piwnicy, trzymając kilka pakietów hamburgerów i frytek w jednej ręce i kilka koktajli mlecznych w drugiej. John Diggle i Felicity Smoak już tam byli. Czarnoskóry mężczyzna ćwiczył na macie, a dziewczyna siedziała przed monitorem komputera, zawzięcie coś sprawdzając.
- Oto jestem. Zmęczeni czekaniem? - Queen krzyknął z dołu schodów.
- Och, jedzenie - rozpromieniła się Felicity, odwracając głowę w jego stronę, a widząc znajome torby, dodała - Jestem tak głodna, ze zjadłabym nawet Diggle'a - zaśmiała się dziewczyna. - Nie żebym lubiła ludzkie mięso - zaczęła natychmiast się usprawiedliwiać - w mojej rodzinie nie było kanibali, ale w niektórych plemionach afrykańskich takie praktyki są nadal w modzie.
- Feli...city, zapomnijmy o kanibalach i smakujmy te daniowe "delicje". - zaśmiał się Oliver, zbliżając się do stołu z tym prostym lunchem. Piętnaście minut później, dobrze nakarmieni i szczęśliwi członkowie zespołu , nadal zastanawiali się jak rozgromić tego bandytę, tylko Oliver, pogrążył się we własnych destrukcyjnych myślach... Mimo to, że Arrow jest zwinny i silny, nie był, na pewno w stanie być nagle kuloodporny. Potrzebował pomocy nawet jeśli uparł się na jednoosobową batalie. 
- Może nie pójdziesz tam sam? - powiedziała dziewczyna. - Diggle może ci pomóc. Tak dla pewności.  
- Co to ​​jest? Słyszę w twoim głosie niepokój? - zapytał ze zdziwieniem Oliver. 
- Oczywiście, że martwię się o ciebie. Dobrze, jestem zdecydowanie mocno zaniepokojona. W każdym razie, Ciebie to nie martwi? - Nagle się zarumienił. - O wiele bardziej martwię się o sukces operacji - powiedziała, wstając i spoglądając na niego z pewnego rodzaju żalem w błękitnych oczach. - A dla ciebie to za mało. - Ostatnie zdanie wypowiedziała już w znacznej odległości od mężczyzn i tak cicho, że Oliver nie był pewny czy naprawdę to usłyszał.. 

***

- Tutaj! Wiedziałam! - Blondynka rozpłakała się, widząc, jak Diggle przynosi do siedziby zakrwawione ciało, nieprzytomnego Łucznika... - On wie, jak sprawić, by adrenalina zawrzała w żyłach wszystkimw pomieszczeniu. Nie, umie usiedzieć w domu i zrobić sweter na drutach, dla przykładu. Za to jeździ 100 km/h swoim Ducati i strzela z łuku i proszę jaki mamy tego rezultat. - Z wyrzutem w głosie powiedziała dziewczyna. W kilka sekund znalazła się obok Johna i pomogła przenieść mu, Olivera na blat. Następnie, szybko podłączyła go do odpowiedniej aparatury i próbowała znaleźć ranę postrzałową. - Cholera, dlaczego tej kuli nie widać! - krzyknęła dziewczyna. - Felicity przynieś mi szybko wodę i ręcznik. 
- A co to jest moja kara, ja mu kazałam tam jechać? I, nawiasem mówiąc, mam słaby żołądek, a mamy przed sobą Olivera - była oburzona ale zrobiła to o co John ją poprosił, komu jak komu ale jej najbardziej zależało na życiu Queen'a choć sama jeszcze o tym nie wiedziała. 
Po zmyciu całej krwi i skrzepów, w końcu znaleźli płytką ranę tuż pod żebrami. Zdezynfekowali ją i upewniając się, że nie zagraża mu zakażenie, John starannie zeszył ranę. Dając przy tym pannie Smoak chwilę wytchnienia. Kiedy to się stało, zostawił dziewczynę i poszedł na górę odnieść apteczkę i skorzystać z toalety. 
- Przystępując do zespołu nie wiedziałam, że ciągle będę patrzeć jak umierasz - westchnęła. - To już zdarza się po raz drugi - powiedziała do Olivera, który nadal był nieprzytomny. - Ale teraz mogę na spokojnie cię doglądać, a przy okazji włamać się do bazy danych CIA. - Mimo oburzenia, Felicity zdała sobie sprawę, że czas spędzony w podziemiach klubu, w towarzystwie Olivera, był dla niej najlepszy w życiu. Wiedziała, że nigdy mu o tym nie powie, nie odważy się. Poza tym nie była pewna czy bardziej pociąga ją przystojny miliarder za dnia, czy nocny Bojownik, który skrywa się za zielonym kapturem. Przypominała sobie sytuacje, kiedy Oliver przykładał palec do czoła, gdy zobaczył jak ona z podziwem patrzy na niego podczas treningu, albo ukradkiem obserwując, jak on ostrzy strzały. A jeśli ktoś widział ją patrzącą teraz na niego, to mógł zobaczyć jak bardzo jest przejęta i jak drży o jego życie. Bała się, że któregoś razu zgaśnie jego serca bicie i Queen nie zrozumie jak kruche jest życie. Wiedziała, że ta sytuacja na zawsze ją odmieni. Myślała o tym co się z nią stało, kiedy zobaczyła jego zakrwawioną ciało w ramionach Diggle'a, który nie mówi kompletnie nic, nie powtarza, ze wszystko będzie dobrze, nie uspokaja jej ani tym bardziej siebie. Tak jakby musieli być przygotowani na najgorsze... Ale zdając sobie sprawę, że to życie Olivera, dziewczyna zmusiła się, żeby się uspokoić i zabrać do pracy. Wzięła mokry ręcznik i delikatnie dotknęła stłuczonego ciała, westchnęła i dreszcz przebiegł po jej ciele, jednak zrobiła wszystko by się upokoić i delikatnie zmyć krew. - To mój najlepszy plan na sobotni wieczór. - szepnęła. 


***

Przez całą noc oboje siedzieli w siedzibie, czuwając przy Queen'ie, a on po prostu obudził się rano. 
- Co wy tu robicie? Nie powinniście być gdzieś indziej o tej porze? - Zapytał, wstając z kanapy. 
- Co? Co ty powiedziałeś? - Cicho, ale groźnie zapytała Felicity. - No, popatrz na niego - odwróciła się do Johna - Jakby kilka godzin temu nie wykrwawiał się na blacie, a John nie zszywał ci rany, a ja jej bym nie obmywała to rzeczywiscie wolelibyśmy być gdzieś indziej, a nie patrzeć jak umierasz. Naprawdę wolałabym nie modlić się do Boga i nie prosić go, by mi ciebie nie odbierał, nie teraz, nie w taki sposób! 
Diggle taktownie postanowił milczeć.
- Felicity, już wszystko w porzadku, to nie to samo, jestem już duży. - Oliver uśmiechnął się.
- Co ja ci zrobiłam? Miało tu miejsca dla nas trojga? Czy nie pamiętasz co przeszliśmy z Johnem?
Queen tylko spuścił wzrok, a ona nie czekając na odpowiedź, chwyciła torbę i ruszyła do drzwi. Spojrzała tylko na niego wzrokiem typu "spróbuj za mną pójść, a pożałujesz" i wyszła.
- Co z nią? - Oliver zapytał Diggle'a.
- Mnie pytasz? - Uśmiechnął się, a następnie zatrzymał się na chwilę i dodał: - Kobiety... wszystkie są takie dziwne...

***

- Oliver wpatrujesz się w ten jeden punkt już dobre dwadzieścia minut, poza tym jesteś zbyt milczący nawet jak na ciebie. Jak tak dalej pójdzie to wkrótce zmienisz się w posąg - powiedział Diggle, kładąc papiery na stole. 
- Co? Co? O czym mówisz? - Mężczyzna zapytał zdezorientowany, podchodząc bliżej przyjaciela. Widząc zaniepokojone spojrzenie John'a,  pośpieszył się, aby dodać: - Wszystko jest  porządku, potrzebowałem się na chwilę wyłączyć. 
- Wow, to rzeczywiście chwila - Diggle roześmiał się. - A o czym takim myśli bohater Starling City? 
- O niczym konkretnym - Queen gestykulował dłońmi. - Felicity nie pojawiła się w kryjówce od kilku dni, myślisz, że nic jej nie jest? - Dodał 
- Brakuje ci jej? - John uśmiechnął się. - Oliverze, jeśli tak martwisz się o nią to może powinieneść pójść do QC i sprawdzić to?
- Pewnie nic się nie stało. Ostatni raz widzieliśmy się w niezbyt dobrym momencie, ona dosłownie krzyczała na mnie bez powodu. Nie winię jej, że zostałem ranny. Ale nagle o tą sytuację jest tak zła? - Zastanawiałsię Bojownik. 
- Wiesz, czasem naprawdę zaczynam myśleć źle o tobie. Powiedz mi, Oliverze jesteś taki głupi, czy tylko udajesz? 
- O czym ty mówisz? Czemu mam być głupi? - Queen zmarszczył brwi. 
-  A więc jesteś głupcem. - Diggle szepnął mu tylko do ucha i zaczął wspinać się po schodach do klubu. 


*** 

Felicity spojrzała na ekran komputera, starając się nie myśleć o tym, co ostatnio zaszło, starała się jednymi słowy nie myśleć o Oliverze. Kiedy prawie jej się to udało, przy drzwiach, pojawił się właśnie on. Nawet zapukał i dopiero jak kiwnęła głową, wszedł do srodka. 
- Widzisz, tym razem zapukałem - Oliver uśmiechnął się, zamykając za sobą drzwi. 
- Tak, to bardzo kulturalne z twojej strony. Co ty tu robisz? 
- No cóż ... - zawahał się mężczyzna - Przez kilka dni nie pojawiłaś się w naszej kryjówce i zacząłem się martwić. Wszystko w porządku? Nie rozmawialiśmy po ostatniej naszej kłótni. 
- W porządku - powiedziała i zaczęła zastanawiać sie czemu Oliver miałby się o nią martwić. "On nie może ... nie, oczywiście, że nie. A w ogóle, nie myśl o tym, Felicity, nie myśl, że przechodzi tutaj, bo jesteś członkiem zespołu, a bez ciebie będzie trudniej się włamać do innych baz danych..." 
- Felicity, widzę, że coś się dzieje.
- Tak, dzieje się. Masz rację! - coś w niej pękło. - Dowiedz się, co się czuje, kiedy John trzyma twoje zakrawione ciało, a ty nie dajesz żadnych oznak życia! Dowiedz się jak to jest kiedy co chwilę sprawdzasz sprzęt, który podtrzymuje bicie twojego serca! Martwię się o ciebie. Ja czuje, że się w tobie... Z Diggle'm martwimy się o Ciebie - szybko poprawiła się - Nie chcę by w czasie twoich samotnych wypraw coś stało się w twój uroczy tyłek. Masz zbyt wiele do stracenia. Nie dlatego, że myśle, że twój tyłek jest seksowny. - nagle dziewczyna zaczerwieniła się - Po prostu boję się, że któregoś dnia nie wrócisz do mnie cały i zdrowy.   
- Dobrze, Felicity - Oliver uśmiechnął się. - Przyjdź dzisiaj wieczorem do naszej kryjówki, brakuje nam ciebie. Tęsknię za tobą - powiedział. 
- Cóż, może przyjdę, pewnie nie dajecie sobie rady beze mnie - zgodziła się dziewczyna, marząc przy tym, by wydostać się z pomieszczenia w którym przebywa Oliver Queen. Czuła, ze kolejny rumieniec pojawia sie na jej twarzy, a ona za chwilę znów zrobi z siebie kompletną idiotkę. 
- Obiecuje ci, a przynajmniej postaram się nie narażać, jeśli tak martwisz się o bezpieczeństwo mojego tyłka - uśmiechnął się na pożegnanie i wyszedł z gabinetu. 
- Gratulacje, Felicity Smoak po prostu przyznałaś się swojemu szefowi, że nie tylko martwisz się o niego, ale także o jedną z jego seksownych części ciała. - westchnęła i kontynuowała pracę.

komentarze

  1. Hahaha
    Końcówka mnie rozwaliła. Miło było coś przeczytać, o Olicity co nie spowodowało, u mnie chęci uśmiercenia jej w serialu. To wszystko przez tumblra i to, że niektórzy chcą z niej zrobić Black Canary -,- Czego ludzie nie wymyślą.
    Zapraszam do mnie i czekam na kolejne twoje dzieło.

    Black Canary Dinah ''Laurel'' Lance

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Radosna Oli :) Nie wiem czy czytałaś pierwszą część opowiadania, jeśli nie to zapraszam serdecznie :) Olicity jak w sumie każda para w serialu ma swoją gamę kolorów, ważne by je uchwycić w odpowiedni sposób. Cieszę się, że mi się udało, bo wiem, ze nie przepadasz za tym teamem ;) Twoje rozdziały przeczytam w weekend, będzie więcej czasu.
      Pozdrawiam serdecznie! ;)

      Usuń
  2. To było cudowne :0 W końcu wrócila stara i dobra Felicity, ze swoim glupim paplaniem ale uwielbiam ją sluchac ;) A Ty pisz dalej bo robisz to wyśmienicie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy, a więc nie tylko ja miałam dość niektórych momentów gry aktorskiej Felicity? ;) Dziękuję za miły komplement, to mnie mobilizuje do dalszego działania ;)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Twoje opowiadanie jak zwykle było pełne humoru i atmosfery, która przypomina najlepsze czasy. W ciekawy sposób rozwijasz relacje w teamie :)
    Czekam na kolejny rozdział ;)

    Blog Arrow Olicity

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Justine ach nawet nie wiesz jak cieszą mnie Twoje komentarze, bo to Twoje opowiadania były motorem, bym zaczęła pisać, dlatego jest mi niezwykle miło, ze to co tworzę Ci się podoba. :)
      Pozdrawiam serdecznie! ;)

      Usuń
  4. Halo, halo.
    Serdecznie witam. Jakże się cieszę, że tu trafiłam. Czytałam sobie jedno z opowiadań po angielsku (o olicity obowiazkowo), a tu patrz jakieś polskie. Dobra na pewno nie chcesz czytać historii jak tu trafiłam, choć w sumie i tak czytasz, teraz, chyba.
    Jeżeli chodzi o Ciebie, a dokładnie o Twoje opowiadanie. Jestem zachwycona. Na prawdę. Tym, jak i tymi poprzednimi, długimi i krótkimi one shotami. Tak się to chyba zwie, albo one parami, albo miniaturkami. Zauważyłaś, jak bardzo dobiegłam od tematu? Bo ja tak.
    Myślę, że posiadasz prawdziwy talent. Umiesz zaciekawić czytelnika, doprowadzić go do paranoi przerywając w bardzo, jakby to... ciekawych momentach. Fajnie opisujesz uczucia i w ogóle.
    Moje Olicity jak można ich nie uwielbiać? Nie no, po ostatbim sezonie chyba można. Jak dla mnie trochę (bardzo) w ich zepsuli. Jeszcze pierwszy odc. mi się podobał. Ale, potem no kurde! Miałam wrażenie, że oni bawią się w jakieś podchody. Jeszcze tego Palmera tam wciepli, po co to ja nie wiem. Jeszcze bym zniosła wielkiego milionera Pana Palmera, ale wielce zachciało mu się być super bohaterem. Pff, to mnie rozwaliło. Ale i tak nikt nie pobije Laurel. Ta to jest dopiero. Jak nie płacze, to pije, jak nie pije to płacze. Albo oba na raz. Nie zdecydowane to takie. I ta też. Super bohaterka się znalazła. Black Canada tez mi coś. Bić się w ogóle nie potrafi. Ona też zawsze ma swoje problemy, jaka to ona biedna i pokrzywdzona. Nie znoszę jej. Sary nigdy nie zastąpi. W ogóle skoro ona wróci. To kto będzie kanarkiem ona czy Sara? Pytanie dnia.
    Przepraszam. Jak zwykle pisze tudzież gadam nie na temat. Wybacz. Przeczytałam wszystko co jest na tym blogu. Bardzo mi się podobają Twoje opowiadania.
    A teraz przejdę ( w końcu) do skomentowania rozdziału? Ciekawe czy Ty w ogóle jeszcze to czytasz. Pytanie dnia x2.
    Podoba mi się, że wróciłaś do pierwszego, a właściwie to drugiego sezonu. Felicity gada od rzeczy, jak zawsze. Oliver jest bezuczuciowym baranem, jak zawsze. A, Diggle się nie wtrąca, jak zawsze,a właściwie to się wtrąca i upomina Olivera. Udało Ci się w świetny sposób ująć tą atmosferę panującą między ich trójką. Felka eksploduje emocjami. Biedna dziewczyna się martwi, a ten nic nie rozumie. Faceci... kto by ich ogarnął? "Kobiety... wszystkie są takie dziwne..." Jasne.
    Oliver na serio jest głupi. W serialu w sumie też. Nie zauważył, że Felicity się w nim zakochała, a był o nią zazdrosny. To trzeba mieć mózg. Tutaj zaś, no mowie Ci. Przypomina prawdziwego Olivera. Ale, i tak go kochamy, prawda? Może po tym co wyznała mu Felicity coś do niego dotrze. Ale wątpię. Jemu to trzeba by było mówić nie wiem jak. Wiem! Wsadź tam Palmera, od razu się ogarnie. John ma rację jest prawdziwym głupcem. Może jak on to powiedział jest duży, szkoda tylko, że nie mądry. Oj dobra już przestanę tak po nim jeździć.
    Świetny rozdział. Na prawdę jestem pod wrażeniem. Świetne opowiadanie i to polskie!!
    Za to mój komentarz był beznadziejny. Wybacz. Ja zawsze tak dużo pisze. Trochę nie na temat, ale trudno. Musisz przywyknąć, albo mnie ignorować. To też jest jakieś wyjście. Jeśli popełniłam jakieś błędy, to przepraszam. Pisze z telefonu. I w sumie, nie przeczytałam mojego koma calego. Nie chce się załamać.
    Życzę Ci weny, dużo weny. Byś szybko napisała nowy rozdział. I w sumie powodzenia. Jeszcze będziesz miała mnie dosyć.
    Pozdrawiam.
    W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy ;) Uwielbiam takie długie wypowiedzi :D Miło mi, że napisałaś taką fajną wiadomość / komentarz. Postaram się jak umiem najlepiej odpisać na to wszystko ;)
      A więc zacznijmy od początku. Milo mi, ze jednak do mnie trafiłaś, każdy kolejny czytelnik sprawia, ze na mej buźce pojawia się wielki uśmiech. Pisanie ma sens zwłaszcza, że daleko mi do zaprawionych w "boju" pisarzy. Przeczyłaś wszystkie rozdziały? Gratuluje, jest tego całkiem sporo i to musiało zająć Ci trochę czasu, także dziękuję za chęci. Przypomina mi to, by zaktualizować listę rozdziałów ;)
      Och bez takich komplementów, bo się zarumienię i co będzie? :P Zawsze powtarzam, że żaden ze mnie wielki pisarz i moim rozdziałom wiele brakuje (samokrytyka zawsze obecna)...
      Co do samego sezonu Arrow, to rzeczywiście były momenty kiedy miałam ochotę przewinąć serial, by nie męczyć się. Jednak po czasie zaczęło mi się to wszystko układać w całość - tak musiało być, by i Oliver zrozumiał co czuje do Felicity, a czego nie czuje już do Laurel. To przede wszystkim ich historia - musiała się odpowiednio ukształtować. Nic nie mogło być od razu proste, bo to co proste, łatwe i przyjemne bywa nudne. A tutaj mieliśmy cala paletę emocji. Co do Laurel nie zgodzę się z Tobą przez pierwsze 2 sezony była rzeczywiście "straszna" i miałam jej serdecznie dość do tego stopnia, ze z plakatu promującego 1 i 2 sezon namiętnie ją wyciełam :D Ale sezon 3 pokazał mi, że mogę dać jej szansę. Laurel przez ten czas bardzo się zmieniła, może nie do tego stopnia by nazywać ją Black Canary, ale w sumie przeszła podobny trening jak Roy, więc skoro on mógł być Arsenalem to czemu nie ona Kanarkiem? Palmer z kolei pokazał jak łatwo można przeciąć granice miedzy Felicity i Oliverem. Pokazał również, co tak naprawdę czuje Oliver i Felicity - trochę zazdrości jeszcze nikomu nie zaszkodziło. :) Z tego co wiadomo ze spoilerów to Sara wróci jako White Canary ;)
      Co do Twojego pytania dnia - czytam i odpowiadam na komentarze każdego, kto komentuje. Jeśli ktoś komentuje to znaczy, że nie jest tylko duchem czytającym i komentującym a kimś więcej. Skoro ktoś szanuje moja pracę i czyta + komentuje to i ja czytam to co dana osoba napisała i odpowiadam na to.

      Co do samego rozdziału to brakowało mi starego tematu i musiałam jakoś do niego wrócić, zwłaszcza, że do premiery 4 sezonu jest jeszcze trochę czasu. Nie zapominajmy, że Oliver przed wyspą był płytkim playboyem, wyspa go zmieniła ale nie zrobiła z niego alfy i omegi, poza tym w ich Teamie to Felicity ma głowę na karku ;) MIT zobowiązuje, prawda? ;) Palmer nieeee - to opowiadanie chyba aż tak się o nowe postacie nie posunie, chociaż nigdy nie mowie nie ;)
      Nic się nie stało, sama nie jestem zbyt obcykana z gramatyką, więc ja nie zauważyłam żadnych błędów rażących po oczach.
      Przepraszam jeśli na coś Ci nie odpisałam - odpisuje z pracy - jestem w pomieszczeniu bez klimatyzacji i pot cieknie mi ciurkiem po plecach :)
      Pozdrawiam serdecznie i do kolejnego spotkania w nowych rozdziałach ;)

      P.S. Twój komentarz w ogóle nie był beznadziejny. Więcej wiary w siebie.

      Usuń
  5. Więcej więcej :-) rozdział super gratuluję pomysłu na opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kasiu ja również Ci dziękuję za komentarz i milo, że rozdział się podobał ;) Och pomysł to akurat nic nowego po prostu własna historia serialu, który namiętnie oglądam ;)
      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do wcześniejszych rozdziałów, może i Ty znajdziesz wśród nich swoją perełkę ;)

      Usuń
  6. Myślałam, że będę pierwsza ale nie jestem. :* Od publikacji minęło 2 dni a tu już 5 komentarzy z moim to będzie 6. Jak zwykle rozśmieszyło mnie Twoje opowiadanie, przypomniałaś stary team :) Chciałabym tak pisać, w 1 rozdziale pisałaś, że przypomniałaś sobie 2 rozdział ale nawet ja nie potrafiłabym tak to przelać w słowa. Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aleksandro ;) Miło znów Cię widzieć, zauważyłam, ze od czasu do czasu zaglądasz tutaj, więc milo mi, ze jednak wracasz :) Jeśli chcesz tak pisać to pisz - pamiętaj, że ogranicza Cię jedynie wyobraźnia.
      Pozdrawiam serdecznie! ;)

      Usuń
  7. Lubię paplanie bez sensu i zwyczajnie Felicity mi się podoba :D ale wiesz bez podtekstów ^^ Kto by się nie bał i nie martwił gdyby położono mu przed oczami ranne ciało drogiej mu osoby. Strach o życie jest bardzo silny, jak widać Fel nie pierwszy i nie ostatni raz będzie się bać o życie Oliviera. Ha ha finał taki śmieszny :D nieźle się laska zbulwersowała a Oli udaje głupka, że nie wie dlaczego. Słodziaki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Paulinka a mi sie wydaje, że Felicity jest troszeczkę podobna do Ciebie, a skoro tak jest to widzisz w niej "bratnią duszę" - również bez podtekstów :D

      Usuń
  8. A więc... Wyszukałam już sobie ten serial i zamierzam go oglądać, dzięki Tobie, a bardziej Twojemu opowiadaniu, pamiętaj.
    Za poprzedni komentarz to masz pewno focha do odwołania, więc nawet nie patrzyłam na pisownię ( co mam w zwyczaju robić). Błędy w końcu łatwiej znajdujemy u innych.
    Ogólne wrażenia po przeczytaniu trzech rozdziałów - strasznie szybko się to czyta. Konstruujesz swoje opowiadanie w taki sposób, że ja odbieram je jako lekkie. Nie wiem jak to ująć. Takie, które bardzo szybko się czyta, czyli zaczynasz, za sekundę jesteś w połowie, a potem jest takie - i to koniec? Już?

    Umiesz pisać bardzo dowcipnie, wgl masz bardzo lekkie pióro, widać, że pisanie to dla Cb coś naturalnego.
    Dobra, koniec słodzenia, bo dostaniesz cukrzycy. Lecę teraz nadrobić zaległości z serialem i wtedy uporam się z zaległościami co do bloga. Łatwiej będzie mi się tak czytać.

    Czy ja podziękowałam Ci za komentarz na moim blogu, w końcu taka zakręcona jestem.
    W każdym bądź razie dziękuję jeszcze raz! To drugi komentarz, który... Reprezentuje poziom.

    Bajo, dobranoc (o ile idziesz spać, kochana) :***
    Teraz czas na serial, a jutro Twój czytelnik spamer, wychwytywacz błędów i mistrz długich wstępów przybędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Justyna Weronika witaj ponownie w moich skromnych prograch. Miło mi znów Cię tu widzieć. Nie wiedziałam, że moje opowiadanie wpłynie na kogos aż tak, że zacznie oglądać serial. Łał jestem wzruszona, pozytywnie wzruszona rzecz jasna ;) Nmzc dziękować, nie zrobiłam nic wielkiego ani też nie napisałam jakiejś epopei ;)
      Pozdrawiam raz jeszcze ciepłutko i przesyłam więcej promyków słonka w ten wrześniowy dzionek ;)

      Usuń