Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

16.7.15

Niezwykły dzień







***

Felicity siedziała w pracy i starannie żuła pióro. Dzisiejszy dzień był dla niej zbyt monotonny, z nudów zaczęła wymiatać pajęczyny spod biurka. Było południe i wszyscy pracownicy Queen Consolidated spieszyli się we wszystkich kierunkach, aby zdążyć na lunch. W tym samym budynku na parterze znajdowała się bowiem restauracja, gdzie Felicity kilka razy z przyjemnością jadła obiad, ale ceny nie należały tam do najniższych, więc zaczęła chodzić do innego budynku, gdzie nie musiała martwić się jak wyżyć za dniówkę. Dzisiejszego dnia informatyczka postanowiła odpuścić sobie obiad, niedawno zjadła pokaźną kanapkę i nie czuła, by kiszki grały jej marsza. Panna Smoak nie była głodna, ale ulubionego kubka cappuccino nie mogła sobie odmówić. Było ciepło, ale wiał silny wiatr, więc dziewczyna zadrżała, na myśl, że nie włożyła kurtki. Była ubrana w jedwabną beżową bluzkę i ciemno-niebieską spódnicę. Zdecydowała się dać odpocząć oczom i zdjęła okulary, by po chwili włożyć je do etui i schować do torebki. Po namyśle, pozbyła się też końskiego ogona i pozwoliła włosom opaść miękkimi kaskadami na ramiona. "Chciałabym nosić tak wysokie obcasy, aby wyglądać dokładnie tak wysoko jak Lydia z działu handlowego" - uśmiechnęła się do siebie dziewczyna. Po wejściu do kawiarni, wzięła kawę, ulubione pączki z czekoladą i rozejrzała się po pomieszczeniu. Dzisiejszego dnia było tu od groma ludzi, nie było wolnych miejsc. „Czyżby dawali coś w promocji?” - pomyślała. Spojrzała z westchnieniem na swoje ulubione miejsce, gdzie zawsze siadała. Przy stole siedział jakiś blondyn, zapatrzony w laptopa. "Być może jest to jeden z naszych nowych ludzi i ... i wydaje mi się...że mogłabym do niego się dosiąść"- pomyślała. Po czym pewnym krokiem skierowała się do młodego mężczyzny. 
- Przepraszam ... wszystkie miejsca są zajęte, a to jest moja ulubiona miejscówka ... no ... eee ten tego ... czy mogłabym – zaczęła niepewnie. 
- Tak, oczywiście, możesz do mnie dołączyć, - rzekł blondyn, obrzucając dziewczynę spojrzeniem swoich błękitnych oczu. 
- Dziękuję - odpowiedziała blondynka i zajęła miejsce na przeciwko mężczyzny. - Zwykle jest tutaj bardzo dużo wolnych miejsc i z przyjemnością przychodzę tutaj odpocząć od pracy ... i mówię dużo, wiem, chyba powinnam iść usiąść gdzieś indziej, by panu nie przeszkadzać. 
- Nie, nie, zostań tutaj, - młody człowiek uśmiechnął się, odpychając od siebie laptopa. - Może zdradzisz mi swoje imię? 
- Felicity... Nazywam się Felicity Smoak - podała rękę na powitanie. 
- Och, ty jesteś Felicity! Z Queen Consolidated, co? - Zapytał, potrząsając jej ręką. 
- Nie wiedziałam, że jestem taka sławna - zaśmiała się, podnosząc do ust filiżankę cappuccino - Tak, to ja. A kim ty jesteś, jeśli mogę spytać? 
- Ja nazywam się Oliver Queen - młody człowiek uśmiechnął się. Dziwne, że go nie znała chociażby z gazet, cudownie ocalony z wyspy. 
Felicity zakrztusiła się kawą, rozlewając jej drobinki na swoją bluzkę. Oliver natychmiast podał jej chusteczkę. Spojrzała na niego zdezorientowana. Mężczyzna przyjrzał jej się ponownie, wydawało się, że teraz na jej twarzy ważą się wszystkie "za" i "przeciw". - Przepraszam, nie wiedziałem, że moje nazwisko wywoła takie wrażenie - postanowił tymi słowami rozładować sytuację. 
- Nie no wszystko ok, jestem taka niezdarna - z uśmiechem odparła dziewczyna. - Rozumiem, że masz dla mnie jakieś zadanie? 
- To może poczekać. Nie chcę zepsuć twojego lunchu!
- Tak, mam obiad ... tak myślę. - pokazała mu z uśmiechem na ustach, swojego pączka.
- Może odkupie ci kawę, którą tak niefortunnie rozlaliśmy, a potem moglibyśmy omówić mój problem .... - zaczął i umilkł spoglądając na drzwi. 
I nagle w drzwiach kawiarni pojawił się jakiś człowiek w kominiarce, która zakrywała jego twarz, w ręku zaś trzymał broń.- Wszyscy na ziemię - krzyknął, strzelając w sufit, kiedy tynk spadł na podłogę, ludzie nagle zaczęli wykonywać jego polecenia.
- Wszystko, będzie dobrze, Felicity – powiedział Queen, ale dziewczyna po prosu siedziała zdrętwiała ze strachu, nie mogąc się ruszyć.
- Szybko zacznijcie oddawać swoje pieniądze i biżuterie, albo będę co godzinę zabijał jedną osobę – bandyta rzucił swój worek do kelnerki Amber, ponaglając ją by spakowała utarg z kasy. Ludzie powoli zaczęli oddawać pieniądze i biżuterie i podawali worek coraz dalej. Nagle Felicity zobaczyła jak Oliver się rusza. Mężczyzna powoli wstał z krzesła. Bandyta natychmiast zwrócił na niego swój pistolet. - A ty co, śmiałek? Chcesz być bohaterem czy masz już dość życia?
- Uspokój się, nie chcesz nikogo skrzywdzić – zaczął Queen.
Bandyta wybuchnął paskudnym śmiechem po czym zbyt szybko podszedł do ich stolika i chwycił dziewczynę za ramię i pociągnął za włosy. - Jeśli zaraz się nie zamkniesz, to krew twojej dziewczyny rozbryźnie na posadzce.
I wtedy to się stało, nikt tego się nie spodziewał. Oliver wykonał jakieś salto i z półobrotu kopnął w plecy napastnika, który zachwiał się i stracił równowagę, upadając uderzył o krawędź ich stolika.
- Felicity, wszystko w porządku? - Oliver spytał ochryple..
- A ... tak, już wszystko jest OK, - wyjąkał dziewczyna. Amber wezwała policję, ludzie powoli podnosili się z podłogi, jeszcze nie do wszystkich docierało co tak naprawdę zaszło. Blondynka z podziwem patrzyła na Olivera, który nie pozwolił uciec bandycie, aż do przyjazdu policji. Kiedy wszystko się uspokoiło, dziewczyna podeszła do swojego wybawcy. - Gdzie się nauczyłeś takich sztuczek? - Zapytała.
- Cóż, pewnie słyszałaś, że przez pięć lat byłem na wyspie, gdzie niemożliwe było przetrwać bez posiadania jakichkolwiek umiejętności walki.
- Jesteś bardzo odważnym człowiekiem! Zasługujesz na miano bohatera!
- No, to nie jest nic, - Oliver zaśmiał się. - Ale tak, masz rację, dziś jest naprawdę wyjątkowy dzień! Felicity, słuchaj ... teraz, prawdopodobnie nie jest to dobry czas na rozmowy biznesowe, więc wróćmy do niej jutro, dobrze?
- Tak, oczywiście! - Powiedziała dziewczyna, natychmiast uśmiechając się, miała nadzieję, że spędzi z nim trochę więcej czasu. Po chwili przypomniała sobie jednak, że już jest bardzo późno. - Muszę już iść, w przeciwnym razie wyląduje na dywaniku u pana Steele.
- Rozumiem, ja też już muszę iść... - nadszedł czas, aby młodzi ludzie spojrzeli na siebie, ale żadne z nich nie odważyło się zrobić pierwszego kroku, aby pożegnać się, odwrócić na pięcie i odejść. Oliver pierwszy przerwał milczenie. - Felicity, powiedziałem, że wszystko może poczekać do jutra, ale coś czuję, że nasza znajomość nie zaczęła się w bardzo przyjemnych okolicznościach ... Może byśmy umówili się na kolację, aby zatrzeć to pierwsze złe wrażenie?
- Muszę zobaczyć czy mam wolny termin w grafiku – odpowiedziała naprędce. - To znaczy, mam na myśli, tak, oczywiście bedę czekać na twój telefon.



  ***

Oliver i Felicity siedzieli przez kilka godzin w małej, ale przytulnej restauracji, a ona słuchała fascynujących historii młodego człowieka. "To jest tak niesamowite! On przeżył tak wiele! A mimo tego wszystkiego potrafi się jeszcze uśmiechać. "- pomyślała Felicity.
Oliver miał wrażenie, że może powiedzieć dziewczynie wszystko. Czuł jakby była jego bratnią dusza, nie oceniała go, nie atakowała, wszystko co mówił przyjmowała ze spokojem, jakby była na wyspie razem z nim. Felicity bez słów rozumiała dlaczego zniknął, jakie piekło musiał przejść i choć mówił o tym czego doświadczył bez emocji, wiedziała, ze próbował ukryć jak bardzo wpłynęło to na jego psychikę. Po każdej kolejnej minucie, była bardziej zauroczona jego osobą, jego uśmiechem, spojrzeniem, tonem głosu. Czas jak mogłoby się wydawać stanął w miejscu. Restauracja robiła się coraz bardziej pusta, a Felicity zdała sobie sprawę, że ich piękny wieczór dobiega końca. - Dziękuję za wspaniałą kolację- powiedziała Felicity. - Już nie pamiętam kiedy ostatnio tak szybko minął mi czas. - powiedziała, by potem się zarumienić.
- Cała przyjemność po mojej stronie, Felicity. Okazałaś się świetnym kompanem w słuchaniu moich niezbyt sensownych historii - powiedział cicho Oliver, nie odrywając oczu od dziewczyny. - Dawno temu nie spędziłem tak miło czasu z dziewczyną.
- Czy my jesteśmy na randce? - Oczy dziewczyny rozszerzyły się ze zdziwienia.
- No cóż .. hm ... mieliśmy psychiczne dziwny lunch z napastnikiem w tle, więc, tak myślę, że to randka i że już czas, bym jako dobry chłopak sprawdził czy bezpiecznie trafisz do siebie.. - młody mężczyzna roześmiał się. -. Chodź, zabiorę cię do domu .
Wyszli z restauracji i wsiedli do samochodu Olivera. Było już dość późno, więc szybko dotarli do domu, Felicity. Mieszkała w całkiem dobrej dzielnicy Glades (jeśli można tak powiedzieć) - Nie boisz się tu mieszkać? Obszar ten jest bardzo niebezpieczny – powiedział Queen, zwracając się do dziewczyny.
- Cóż, nie mogę sobie pozwolić, aby wynająć mieszkanie w centrum, więc ... - Felicity uniosła ręce w geście bezradności.
- Słuchaj, nie mogę cię chronić, będąc tak daleko- uśmiechnął się, konspiracyjnie pochylił się w dół, w stronę dziewczyny.
- Tak, powinieneś cały czas być w pobliżu - Felicity uśmiechnęła się a następnie zatrzymała się ze wstydu. "Wciąż mówię jakieś bzdury! On po prostu w końcu pomyśli, że jestem prawdziwą blondynką-idiotką. "
Oliver jednak wyglądał, jakby nie zauważył jej zakłopotania, pochylił się natomiast bliżej. Czuła jego oddech na twarzy i mimo woli poddała się tej chwili. Jedyne co sekundę potem usłyszała to przeraźliwą melodię telefonu komórkowego, która zniszczyła tą chwilę. Jak oparzeni cofnęli się od siebie, a Oliver niechętnie wyciągnął telefon z kieszeni skórzanej kurtki, którą miał na sobie.
- Jak zawsze w niewłaściwym momencie. - mruknął. Odebrał połączenie, a minuta rozmowy z kimś po drugiej stronie aparatu, sprawiła, że zatrzasnął klapkę i westchnął cicho. - Felicity, muszę natychmiast wrócić do biznesu. Jutro po południu, odbiorę cię z pracy i porozmawiamy o tym czego potrzebuję od ciebie. Jeszcze raz dziękuję za miły wieczór.
Panna Smoak widziała, jak on się diametralnie zmienił. Zamiast wesołego, młodego człowieka, który przed chwilą z nią żartował, widziała mężczyznę, który spojrzał na nią lodowatym i twardym wzrokiem. Uśmiechnął się co prawda, ale uśmiech nie przełamał lodów w jego oczach. - Dobranoc, Oliverze – rzekła wchodząc do swojego mieszkania, nie spojrzała już na niego kiedy chwilę później zamykała drzwi na zamek. Nie przyjmowała tych zmian. Nie rozumiała jak tak szybko człowiek może się zmienić, jak tak naprawdę wpłynęła na niego wyspa. Zanim ogarnęła wszystkie wydarzenia z tego szczególnego dnia, była już po kąpieli w swoim łóżku, tylko kilka słów krążyło jej w głowie przed zaśnięciem..


- "Kim jesteś tak naprawdę, Oliverze Queen?" ...... 

____________________

A dla fanów, pamiętne sceny: 







komentarze

  1. Bardzo podoba mi się twoj "remake" ich pierwszego spotkania :) Łączy sprawę laptopa, kawę, jak zakładam tez kawiarenka to Big Belly Burger... dużo by jeszcze można się doszukać do innych ich spotkań :)
    Ps. Walter miał na nazwisko Steele,nie Stelle.
    No i filmiki są świetne,szczególnie ten pierwszy, tyle wspomnien w jednym i ładny edit. Dzięki za linki :)

    Blog Arrow Olicity

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yupi Justine xD. Fani Arrow nie spią ale czuwają, literówkę przy nazwisku już poprawiłam. :) Och tak na razie to takie początki, w ramach przypomnienia sobie jak mogłoby to wyglądać z perspektywy Felicity i Olivera, co mogłoby się stać, by niezwykły dzień nie był zwyczajną randką a czymś ponad to ;)
      Co do filmików przed publikacją 5 razy je zmieniałam, ale postanowiłam tym razem dodać akurat te na uchwycenie momentów ;) Cieszy mnie, że się podobają ;)
      Pozdrawiam serdecznie ;)

      Usuń
  2. Bardzo mi się podobała Twoja wersja ich pierwszego spotkania. Dzięki także za filmiki. Przypomniałam sobie co niektóre fragmenty.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie miło mi to słyszeć a raczej czytać ;) Również pozdrawiam serdecznie! ;)

      Usuń
  3. Panna S. wygląda bardzo efektownie, kolejny raz moja wyobraźnia działa bez zarzutu ^^ pierwsze spotkanie, yupi! Nieźle wyglądało, może nie tak jak by to sobie ktoś zaplanował ale Oliwier pokazał jaka siła w nim drzemie, która dziewczyna nie chciałaby wylądować w ramionach takiego faceta? ;) Queen to niezła zagadka, a dziewczynki lubią zagadki :D

    OdpowiedzUsuń