Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

22.2.15

Rozdzial 22

***


Minęło kilka dłuższych minut, kiedy Felicity odważyła się ponownie odezwać. Wiedziała, że ta rozmowa ich nie minie i trzeba wybrać jedna z dróg i na niej się skupić. Jednak coś trzymało ją w ryzach, bała się tego co się za chwile stanie, jego reakcji. Nie tak dawno udało jej się poskładać swoje życie do kupy, a teraz znów mogła stracić wszystko. Nie wahała się jednak, chciała zaryzykować to w końcu jej życie i jej wybór. Podeszła do niego i spojrzała mu w oczy. 
- Co chcesz przez to osiągnąć? Nie przywrócisz życia tym co odeszli. - miała tu na myśli zarówno rodziców Olivera, jak i Tommy'ego, Shado, a nawet Sarę. - Nie cofniesz nawet to co cię spotkało na Lian Yu. A nawet nie dokończysz tego co było pomiędzy tobą a nim. Jeśli zabijesz Marcusa Blacka, ktoś inny zajmie jego miejsce i wszystko będzie jak dawniej. Musimy pomyśleć jak skręcić kark tej organizacji. Oliverze musimy wydobyć to na światło dzienne, żeby ludzie wiedzieli... Żeby ci którzy siedzą w swoich norach jak tchórze wyszli wraz z nami na światło dzienne i nie bali się ludzi takich jak Black. Jeżeli to on jest odpowiedzialny za...
- Jeżeli?
- Nie mamy jeszcze wszystkiego. Możemy prosić o pomoc Laurel, ona pomoże nam wytoczyć sprawę i zamknąć ich, jeżeli dasz mi trochę czasu. Mogę pomóc ci zamknąć ich wszystkich. Pozwól mi to zrobić. 
- Mój Boże, Felicity, czy ty naprawdę myślisz, że uda ci się go postawić przed sądem? Człowieka o takich możliwościach? Człowieka, który już kilka razy chciał cię zabić? Prześlizgnie się nam przez palce jak piasek. Jeśli zaczniemy śledztwo i włączymy w to oficjalnie Laurel, Black dowie się o tym w tej samej minucie i się zadekuje. Zniknie jak kamfora a my stracimy wszystko co udało nam się przez ten czas pozbierać do kupy. Teraz powinniśmy działać i myśleć co by zrobił Team Arrow, a nie jakie prawo daje nam możliwości. - przyjrzał się twarzy blondynki z pewnym grymasem na ustach. 
- Dobrze. Prowadźmy więc swoje dochodzenie nadal tutaj, a ja poproszę Laurel mniej oficjalnie by przyjrzała się temu wszystkiemu z prokuratorskiego biurka. - Mówiła szybko, w nadziei, że go przekona, a tym samym uratuje ich oboje. - Stworzymy pozory, że jesteśmy na fałszywym tropie. Oliverze, musimy mieć pewność. Zrozum to. Jeżeli pójdziesz teraz do niego, tak po prostu, zniszczysz wszystko, nad czym pracowałeś; wszystko, co zaczęliśmy wspólnie budować. 
- Próbował cię zabić. - Queen dotknął delikatnie jej twarzy, ale z każdego palca emanowało napięcie. - Nie rozumiesz Felicity, że niczym, nawet morderstwem niewinnych osób, nie podpisał na siebie wyroku śmierci w sposób bardziej nieodwołalny?
Blondynka chwyciła go za nadgarstki.
- Przecież jestem tu z tobą. I tylko to się liczy. Mamy co robić. Trzeba udowodnić, że Black jest w to zamieszany, i zbadać zasięg korupcji. Sprawiedliwości stanie się zadość, Oliverze. Mogę ci to obiecać.
Green Arrow powoli odetchnął. Panna Smoak miała rację. Przynajmniej w pewnym stopniu. Zabicie Marcusa Blacka kilkoma strzałami sprawiłoby mu satysfakcję, ale nie oznaczałoby zamknięcia sprawy, którą samotnie rozpoczął. Poczeka aż do końca. Tyle był winny dziewczynie jak i samemu sobie, przekonywał się w myślach. Miał jeszcze jeden atut w zanadrzu i będzie w stanie poczekać niecały tydzień na jego ujawnienie.
- W porządku. - Zobaczył, jak wracają kolory na jej policzki. - Nie chciałem cię przestraszyć.
- Mam nadzieję, bo mnie śmiertelnie przeraziłeś. - Odwróciła głowę, przycisnęła usta do jego ust i z bladym uśmiechem dodała: - Ponieważ już niejednokrotnie złamaliśmy prawo federalne, czemu by nie pójść jeszcze o jeden krok dalej i zajrzeć do zeznań podatkowych burmistrza z kilku ostatnich lat? Doskonale wiemy, że bumistrz kilka razy się zmieniał a co jeśli każdy z nich miał mroczną stronę? 


***

Kilka minut później Felicity siedziała obok Olivera przy konsolecie.
- Pięćset sześćdziesiąt dwa tysiące - mruknęła po przeczytaniu zadeklarowanego dochodu burmistrza za ubiegły rok podatkowy. - To więcej niż roczne zarobki burmistrza Central City.
- To nie do wiary, że mogli być na tyle głupi, by podawać w rozliczeniu aż takie sumy. - Queen przejrzał zeznanie z innego roku. - Podejrzewam, że mają kilka razy więcej na kontach szwajcarskich.
- Nigdy ich nie lubiłam - oznajmiła informatyczka - ale zawsze ich szanowałam. - Wstała i zaczęła krążyć po kryjówce. - Jak sobie pomyślę o ich możliwościach to aż ciarki przechodzą mi po plecach: bezpośrednie połączenie z policją, z biurem prokuratora okręgowego, z firmami, z zakładami użyteczności publicznej... Nic nie dzieje się w Starling City bez ich wiedzy. I wszędzie mogą wsadzić swoich ludzi. Ilu urzędników miejskich jest na ich prywatnej liście płac? Ilu policjantów, ilu sędziów?
- Im się wydaje, że są dobrze kryci. - Oliver odsunął się od konsolety. - A Palmer?
- Ray? - Panna Smoak z westchnieniem pomasowała zesztywniały kark. - Chodząca lojalność bez żadnych większych ambicji politycznych. Owszem chce zmienić miasto ale nie w taki sposób. To nie do przyjęcia. Mógł owszem przymknąć oko na kilka drobnych machlojek, ale nie tego kalibru. Black jest na tyle sprytny, by wybrać młodego zapaleńca, o dobrym pochodzeniu i nieskazitelnej reputacji. - Potrząsnęła głową. - Jest mi przykro, że nie mogę mu o tym powiedzieć.
- Sprawdźmy przy tym biuro Laurel. 
- Tylko, że wtedy będziemy musieli ją wtajemniczyć a to może być niebezpieczne dla operacji. Mogę sprawdzić przełożonego Laurel jeśli to zrobi nam jakąś różnicę. - chwilę później Felicity miała już jasny obraz sprawy. - Od lat w prokuraturze, wierzy w urząd. Trzyma się rygorystycznie przepisów, bo wierzy w przepisy. Płaci nawet mandaty za złe parkowanie. Co teraz zrobisz?
- Nie zaszkodzi sprawdzić.
Ku konsternacji dziewczyny, Oliver sprawdził zwroty podatkowe najpierw Ray'a Palemera, a potem przełożonego Laurel Lance, a nie znajdując w nich nic ciekawego, przeszedł do drugiej konsolety.
- Możemy zacząć sprawdzać konta bankowe. Potrzebna nam lista ludzi zatrudnionych w ratuszu, w departamencie policji, w prokuraturze. - Spojrzał na Felicity. - Boli cię głowa.
Dopiero wtedy uświadomiła sobie, że od jakiegoś czasu pociera skronie.
- Trochę.
Zamiast włączyć urządzenie, wyłączył wszystkie pozostałe.
- Za dużo pracowałaś.
- Nic mi nie będzie, daj spokój. Mamy masę roboty.
- Ja już zrobiłem z twoją pomocą dość dużo. - Był zły na siebie, że tak długo ją męczył. - Kilka godzin odpoczynku niczego nie zmieni. - Objął ją w talii. - Co powiesz na gorącą kąpiel i małą drzemkę?
- Hmm... Hmmm... - Oparła mu głowę na ramieniu i wyszli objęci z kryjówki. - To brzmi fantastycznie.
- I masaż pleców.
- Tak, o tak, poproszę.
- A może zrobię ci też obiecany masaż stóp?
Uśmiechnęła się. Czy to możliwe, że mogła się kiedykolwiek poważnie przejmować czymś tak niepoważnym jak inne kobiety w życiu Olivera Queen'a?
- Czemu nie? - dodała z błogim uśmiechem na ustach. 

// wiem przepraszam, nie było mnie tu dość długo. To dlatego, ze co róż gubię hasło do gmaila i co jakiś czas nie moge tu wejść. Kolejny rozdział pojawi się w połowie marca (taki bynajmniej jest plan). Jeszcze raz najmocniej przepraszam za opóźnienie i mam cichą nadzieje, że ten rozdział przypadnie Wam do gustu jak i pozostałe. //