Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

28.12.14

Rozdzial 21

***




Kiedy dotarli do kryjówki, a kolejna fala łez zaschła już na policzkach Felicity, Oliver odezwał się - Zapłacą za to. - obiecał. - Przysięgam ci, że zapłacą za to. 
- Na pewno zapłacą - gdy podniosła głowę, zobaczył, że jej ból przerodził się w furię. - Zrobię wszystko byś mógł ich złapać - wstała odgarniając włosy. - Jeśli im się wydawało, że mnie w ten sposób przestraszą, to się grubo pomylili. Należę do Teamu Arrow, a to zobowiązuje. - kopnęła to co zostało z jej ulubionych rzeczy, po czym odłożyła wszystko na bok i zasiadła przy komputerze. - Bierzmy się do pracy. 



Następne godziny spędzili w podziemiach pod klubem Verdant, sprawdzając dane i wprowadzając nowe do komputerów. Pannie Smoak głowa pękała od szumu urządzeń, jednak ani na chwilę nie ustawała w poszukiwaniach. Oliver natomiast pracował na drugim końcu pomieszczenia, ale rzadko odzywali się do siebie. Nie było im to potrzebne. Po raz pierwszy od dłuższego czasu byli tak zaangażowni w pracę, a przyświetlał im wspólny cel, a różnice poglądów przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Obojgu zależało na tym, by nadrobić czas stracony na rozmowy z policją i próby pozbycia się namolnej Laurel Lance, która pojawiła się w ślad za policjantami w mieszkaniu Felicity pomyślała z irytacją, że znów będzie główną bohaterką poniedziałkowych wydań. Rozgłos pociągnie za sobą dalsze naciski ze strony pracodawców. Była na to przygotowana. Nie klęła już, ilekroć natrafiała na przeszkodę, lecz skrupulatnie i z cierpliwością, o jaką nigdy by siebie nie podejrzewała, cofała się do punktu wyjścia. Gdy zadzwonił telefon, nawet go nie usłyszała. Była taka skupiona, że Oliver musiał dwukrotnie zawołać, by ją wyrwać z transu.
- Tak, o co chodzi?
- To do ciebie. - Uniósł w górę słuchawkę. - Ray Palmer. 
Niezadowolona, że jej się przerwało, podeszła do telefonu. - Witaj, Ray. 
- Dobry Boże, Felicity, nic ci się nie stało?
- Nic. Skąd masz ten numer telefonu? 
Usłyszała, jak dwukrotnie głęboko odetchnął. - Od wielu godzin próbowałem skontaktować się z tobą, żeby się dowiedzieć, jak się czujesz po tamtej nocy. W końcu postanowiłem pójść do ciebie i przekonać się na własne oczy. Nadziałem się na kilku gliniarzy i panią prokurator Lance. Twoje mieszkanie...
- Wiem. Ale nie było mnie tam wtedy.
- Dzięki Bogu. Powiedz mi, co jest grane, Felicity? My w pracy powinniśmy trzymać rękę na pulsie, tymczasem wciąż mam wrażenie, jakbyśmy błądzili po omacku. Lepiej powiedz czy mogę coś zrobić dla ciebie?
- Sama nie wiem. - Marszcząc brwi, spojrzała na migoczące światełka na mapie. - Ktoś jasno i wyraźnie przesyła mi komunikat, a ja nie wiem, jak przekazać odpowiedź. Posłuchaj, jeżeli uda mi się zamknąć tę sprawę przed Twoimi wyborami, będzie to spektakularny sukces. Możesz to sobie zanotować?
Ray na moment zawahał się. Jednak miał nadzieje, ze blondynka tego nie zauważy - Chyba masz rację - przyznał po namyśle. - Może to najlepszy sposób, żebym przestał ci siedzieć na karku. Bądź tylko ostrożna, dobrze? I pamiętaj, że daje ci tyle urlopu ile potrzebujesz. 
- Dobrze.- odłożyła słuchawkę, kręcąc w zamyśleniu głową, Queen spojrzał w jej stronę.
- Nie miałbym nic przeciwko temu, by w lokalnej gazecie zamieścić ogłoszenie na całą stronę o naszych zaręczynach.
Zamrugała powiekami, zdezorientowana, a potem wybuchnęła śmiechem. - Nie bądź głupi. Jesteśmy z Rayem tylko parą dobrych kumpli.
- Uhm.
Podeszła z uśmiechem i objęła go w pasie. - Nie było między nami tkliwych pocałunków. A na coś takiego mam w tej chwili ochotę.
- Mogę ci ofiarować przynajmniej jeden. - Oliver pochylił głowę. Mrucząc cicho, powiódł dłońmi po jej plecach, masując delikatnie mięśnie i łagodząc ich napięcie. Był spokojny. Zadowolony. Odprężony. Potrafiła doprowadzić go do takiego stanu, podobnie jak on umiał ją rozpalić i wprawić w drżenie. Z cichym pomrukiem zadowolenia mężczyzna pogłębił pocałunek.
- Przepraszam, że wam przerywam. - John Diggle wyłonił się z tunelu, niosąc kilka opakowań jedzenia z Big Belly Burger. - Ale skoro pracujecie tak ciężko... - Uśmiechnął się od ucha do ucha. - Pomyślałem sobie, że powinniście coś zjeść, żeby nabrać sił. 
- Dzięki - ruciła Felicity i pociągnęła nosem. - Pachnie wyśmienicie. 
- Nowe zestawy z Big Belly zachwalane przez Carlę - mrugnął do niej okiem. 
- Cudownie, prawda Oliverze? - rzuciła w jego stronę, ale ten już pałaszował swoją porcję. 



***



Gdy po skończonym posiłku wrócili do pracy, myśli Smoak wciąż krążyły wokół Olivera Queen'a. Co za skomplikowana natura. Piekielnie arogancki, kiedy mu tak wygodnie, niegrzeczny, kiedy mu się tak podoba, potrafił zarazem być przymilny i czarujący jak irlandzki poeta, gdy miał odpowiedni nastrój. Prowadził co prawda multimilionowe interesy, a jednocześnie uwalniał ulice od rabusiów, złodziei i gwałcicieli. Kochanek, o jakim marzą wszystkie kobiety. Romantyczny, seksowny, a zarazem godny zaufania i solidny jak granit. Ten sam człowiek miał jednak niepojętą umiejętność przeskakiwania między dachami, strzelania z łuku i wtapiania się w noc. Potrząsnęła głową. Nie dojrzała jeszcze do prób zgłębienia tego aspektu jego osobowości. Jak to możliwe, że człowiek z krwi i kości potrafi na zawołanie stać się duchem? A jednak widziała to na własne oczy. Nie zawsze jest tak, jak się człowiekowi wydaje. Przeciągnęła się i ze zdwojoną energią wzięła się do pracy. Gdy liczby zaczynały jej się rozpływać przed oczami, wlewała w siebie kolejną kawę. Miała już dobre pół tuzina nowych nazwisk. Najpewniej także przypisanych do akt zgonu. Wyglądało na to, że sprawa jest beznadziejna, ale póki nie sprawdzi tego tropu do końca, nie ma innej drogi. Mamrocząc pod nosem, przeglądała stronę po stronie. Nagle zamarła, wytężyła wzrok, a potem cofnęła się o jedną, a potem jeszcze jedną stronę. Nie odważyła się w tym momencie uśmiechnąć, bo obawiała się uwierzyć, że wreszcie udało jej się rozszyfrować kod. Po kolejnych pięciu minutach uważnej lektury przywołała Olivera.
- Wydaje mi się, że coś znalazłam.
On także coś znalazł, ale wolał zachować tę wiadomość jak na razie dla siebie. - Co takiego?
- Ten numer. - Pokazała go palcem na ekranie, kiedy mężczyzna się nad nią nachylił. - Znalazłam go wśród numerów spółki, numerów identyfikacji podatkowej i wszystkich innych numerów identyfikacyjnych tej firmy. - Gdy Olver podniósł rękę, by potrzeć jej kark, odchyliła się i z wdzięcznością poddała masażowi. - Jakiejś rzekomo zbankrutowanej firmy, nawiasem mówiąc, nieistniejącej już na rynku od półtora roku. A teraz popatrz na to. - Otworzyła nową stronę. - Inna firma, inny adres, inne nazwiska i numery. Z wyjątkiem... tego jednego. - Postukała palcem w ekran. - Znajduje się w innym miejscu, ale numer jest ten sam. O, i tutaj. Tutaj figuruje jako numer rejestracyjny spółki, tu jako numer branży, o a tutaj jako NIP. - Zaczęła mu pokazywać, strona po stronie. - A tu jako numer pliku.
- Numer ubezpieczenia - mruknął Oliver.
- Co?
- Dziewięć cyfr. Moim zdaniem, to numer ubezpieczenia. Bardzo ważny. - Odwrócił się, by podejść szybko do konsolety. Jednak Felicity go ubiegła. 
- Sprawdzę do kogo należy. 
- W jaki sposób? - spytał, wciąż pełen podziwu co do jej umiejętności hakerskich. 
- Warto się cofnąć do głównego źródła. - ekran aż zamigotał nad głową Felicity. 
- To znaczy gdzie... Felicity... Jaskieś konkrety? - zagadnął.
- Och... No trzeba się tu odniesć do urzędu skarbowego. 
- Do... - poderwał się z miejsca i wlepił na nią swoje oczy - Chcesz mi powiedzieć, ze można się włamać do komputerów urzędu skarbowego? 
- Już mi się prawie udało... - mruknęła, stukając w skupieniu w klawiaturę. Po chwili usta jej drgnęły w lekkim uśmiechu - Udało się. - spojrzała na Queen'a z ukosa. Wstukała znalezione wcześniej 
numery i czekała. Po chwili na ekranie wyświetliło się nazwisko. 
Oliver zastygł w bezruchu. - Kawał skurwysyna. - mruknął - Marcus Black. - Poderwał się tak szybko, że omal nie przewrócił Felicity. 
Wiedziona rozpaczą, chwyciła go za rękę. - Nie rób tego! Nie możesz! - Zobaczyła jego oczy, płonące jak te pod maską. Pełne furii i morderczej żądzy. - Wiem, co zamierzasz - powiedziała szybko, tuląc się do niego. - Chcesz iść do niego już teraz. Chcesz go rozerwać na strzępy. Ale nie możesz. To nie jest metoda.
- Zabiję go - powiedział zimnym tonem. - Musisz to zrozumieć. Nic mnie nie powstrzyma.
Poczuła, że zaczyna jej brakować powietrza. Jeśli Oliver teraz wyjdzie, utraci go na zawsze.

komentarze

  1. Genialny rozdział :) Czekam na next. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ślicznie za komentarz :)
      Do zobaczenia w takim razie w połowie stycznia, kiedy ukaże się kolejny rozdział. :)

      Usuń
  2. Rozdział przeczytałam wcześniej . Tylko zabrakło mi czasu by skomentować . Powoli zaczynam się przyzwyczajać do Olicity . Rozdział boski do niczego się nie mogę doczepić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak Olicity to mój konik i cieszę się, że zaczyna się podobać ;)

      Usuń
  3. Świetny rozdział :3
    Czekam na następny! *.*

    Zapraszam!
    http://i-am-a-princess-forever.blogspot.com/
    komentarze mile widziane! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny :**
    Bardzo długo czekałam na rozdział i się doczekałem ^^
    Mam prośbę do cb.
    Znaczynam dopiero pisać o Arrow i chciałabym żebyś do mnie wbiła.
    leonettaaq.blogspot.com
    (Niech nie zmyli Cię link)
    Victoria Quinn :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie przeczytam co tam skrobiesz i napisze notkę ;) Cieszę się, że mój rozdział się podoba. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  5. Hej kochana! Cieszę się, że wróciłaś i znów zasypiesz nas lawiną cudownych rozdziałów. Jak sama pewnie zauważyłaś i ja nie pisze już nic nowego, ale jest to spowodowane moją szkołą i kłopotami ze zdrowiem. Ale strasznie chciałabym tutaj wrócić, tęsknie za pozytywnymi komentarzami i dawką blogowej adrenaliny. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się wrócić na bloga.

    Serdecznie pozdrawiam, karemlowakawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Słoneczko :) Z niecierpliwością czekam na Twoje rozdziały, mam nadzieje, że problemy zdrowotne miną a Ty obsypiesz Nas z powrotem cudownymi wątkami Olicity ;) Również pozdrawiam i do zobaczyska przy nowym rozdziale, który się pisze i pewnie na dniach się pojawi ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Genialny :***
    Chyba jedyny blog o serialu Arrow.
    Bardzo mi się podoba.
    Ale mam pytanie. Czy bd w twoim opowiadaniu wątek o Thei i Roy'u ?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam Cię na mój rozdział o Thei i Royu:
      Klik trochę to trwało ale jest :P

      Usuń
  7. Może teraz się uda, dodać komentarz... .
    Co do rozdziału świetny.
    Kocham twoje opowiadanie jak i serial Arrow.
    Czekam na next ;**
    Ps. czy w twoim opowiadaniu pojawi się Thea, albo Roy ? Albo wątek o nich ?
    Victoria Quinn ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod tą wypowiedzią napisze, że będzie co nieco o Royu i Thei :) Niemniej jednak na razie staram sie wyjaśnić sprawy Olicity, by później dołączyć do nich inne postacie ;) Co do kolejnych pytań nie jedyny blog, ale w sumie jeszcze polecałabym ➸ Olicity ➸ (jeśli lubisz fanficki tłumaczone z języka angielskiego). :)

      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  8. Ray 0 : Oliver 1
    Czego więcej chcieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ray był słodki, tylko nijak pasował do Feliciy :) Pozdrawiam.

      Usuń