Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

4.9.14

Rozdzial 17

"To nic, że czas przemija...
Miłość nie ustanie..."




Felicity nie chciała się obudzić, wiedziała bowiem, że wraz z nowym dniem będzie musiała uporać się z Oliverem Queen'em a póki co nie była pewna czy da radę stawić mu czoła. Wciąż w pamięci miała jego słowa, jego ton głosu, jego spojrzenie gdy uciekła zaraz po tym jak się namiętnie całowali. Kim była tamta dziewczyna wczoraj w salonie? Panna Smoak nigdy by tak nie postąpiła, nie uciekłaby, nie schowałaby głowy w piasek, więc co się z nią stało wczoraj? Nie umiała odpowiedzieć na to pytanie. Wstała szybko z łóżka i poszła do łazienki, by wziąć prysznic i umyć zęby, kiedy wróciła wiedziała już, że musi stawić mężczyźnie czoła. Bo w głębi serca wiedziała, że  Oliver nie zrobi nic by ją świadomie skrzywdzić, a ona nie chciała z całego serca, by myślał o niej jak o tchórzu. Ubrała na siebie sukienkę w kolorze fioletu i rozczesała włosy, nie umalowała się, bo chciała załatwić sprawę od razu, na dzień dobry. Oby jeszcze nie było za późno... 

Kiedy zeszła do salonu, mężczyzna siedział w fotelu i przeglądał zawartość laptopa. Uśmiechnął się do niej i zaprosił, by usiadła obok niego. Nie wahała się, tym razem chciała by wszystko było jak należy. 
- Powiedz mi Felicity dlaczego panicznie boisz się swoich uczuć do mnie. Czy to z powodu tego co robię po godzinach? Czy to tak bardzo Ci przeszkadza? Czy Arrow jest temu winien? Strzały, łuk, niebezpieczeństwo? Powiedz mi cokolwiek co sprawi, że zrozumiem. 
- Tu nie chodzi tylko o to co robimy po godzinach. Zrozum, nigdy nie chodziło o to. - powiedziała najspokojniej jak tylko potrafiła. - Oboje przecież doskonale o tym wiemy. 
- Rozumiem - powiedział znów na nią spoglądając. - Istotne jest to co robimy dla miasta, a także jakimi jesteśmy ludźmi. Będziemy musieli znaleźć jakiś sposób, aby z tym się uporać. 
- Oliverze to twoje życie, ja nie mogę w nie ingerować. - powiedziała ostrożnie - Nie proszę cię przecież, żebyś cokolwiek w nim zmieniał. Nie mam zamiaru odrywać cię od pracy swoją osobą. Nie żałuje ani jednego dnia pracy z tobą i Johnem. Po prostu jako przyjaciel jest mi łatwiej cię akceptować niż jako mężczyznę z moich snów. - widząc jego pytające spojrzenie, dodała - wiesz, że cię kocham ale boję się zaangażować by nie cierpieć. W ten sposób to będzie mniej bolało. 
- Dzięki - mruknął, zamykając przy tym laptopa i odkładając go na bok. Nie był przekonany o słowach dziewczyny. 
- Oliverze ja naprawdę próbuje ci powiedzieć, że nie powinniśmy tego komplikować. Bądźmy oboje dorośli i rozsądni. 
- Nie.
- Co nie? - spytała zdezorientowana. 
- Nie chce być rozsądny, a sprawy i tak są skomplikowane. - spojrzał ponownie na dziewczynę - jestem w tobie zakochany, Felicity. Rozumiesz? 
To był szok, dostrzegł to w jej oczach, zanim odsunęła się nieznacznie na kanapie. Krew odpłynęła jej z twarzy. To niemożliwe. Przecież modliła się o to codziennie po tym jak Oliver musiał zabić Hrabię Vertigo, by ją uratować. Chciała by ją kochał, by jej pragnął, by jej potrzebował, by z nią był. A teraz nagle padły te słowa z jego ust. Takie rzeczy się nie zdarzają. Nie mogą, to pewnie znów jakaś mistyfikacja, jak ta kiedy powiedział to, by oszukać Slade'a Wilsona. Nie mogła mu ufać, zbyt łatwo przychodziły mu kłamstwa, a ona chciała mu oddać swoją duszę i ciało. Była idiotką. Oliver Queen jej nie kochał, czuła to... Musi to jeszcze tylko wytłumaczyć swojemu sercu, koniecznie musi... 
- Widzę, że jesteś zachwycona. - mruknął, wstając z kanapy. Podszedł do kominka i podłożył kilka polan do ognia. Nawet iskry wesoło tańczyły, tylko panna Smoak była smutna. Czyżby już go nie kochała? A może nie ufała mu? Już raz w końcu oszukał ją przy tych słowach. Szkoda tylko, że ona nie mogła czytać w jego myślach, sercu, bo wtedy wiedziała by, że już wtedy ją kochał. Wielka szkoda.
- Miłość to naprawdę wielkie uczucie, Oliverze. Myślę...
- Mam już po dziurki w nosie twoich przemyśleń, Felicity. - odwrócił się do niej. - Powiedz mi w końcu co czujesz, mówisz, ze kochasz a jednocześnie odsuwasz się na bezpieczną odległość. Proszę bądź ze mną szczera. 
Felicity była w takim samym stopniu przerażona jak i podekscytowana. Bała się powiedzieć cokolwiek, aby przez palnięcie głupstwa nie smażyć się potem w piekle, dlatego póki co milczała. - Nie chciałam cię kochać, ale kocham. Mimo wszystko to mnie nadal przeraża. 
- No nareszcie mówisz z sensem. 
- Nie mam w zwyczaju całować się z mężczyzną tylko dlatego, że rozbudza we mnie namiętność. 
- Podoba mi się to coraz bardziej - Queen podniósł z uśmiechem na ustach jej dłoń, żeby ucałować palce. - Kochasz mnie, rozbudzam w tobie namiętność. Wyjdź za mnie. 
- Oliverze Queen, prezesie QC od spóźniania się, to naprawdę nie pora i miejsce na żarty. - dziewczyna próbowała wstać, jednak nadaremnie. 
- Ja nie żartuję. - Bojownik wzrok miał pełen napięcia i czułości - Proszę cię tylko abyś uczyniła mi ten zaszczyt i za mnie wyszła. 
Panna Smoak usłyszała tyko dźwięk palących się polan. Oliver czekał, a jego ciepła i silna dłoń mocno ściskała jej rękę. Oddech uwiązł jej w piersi, czuła jakby serce miało zaraz wyskoczyć, temperatura jej ciała podwyższyła się zapewne do prawie 40 stopni. Nabranie tchu kosztowało ją tyle wysiłku, że aż zakręciło jej się w głowie. 
- Oliverze... 
- Felicity Smoak, kocham cię. - patrząc jej w oczy, przyciągnął ją lekko do siebie. - Kocham cię całą, każdą twoją cząstkę, twój głos, zapach, sposób chodzenia, mówienia, po prostu ciebie. Proszę cię tylko o pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat abym mógł ci to okazać. - pocałował ją delikatnie, cały czas czekając na jej odpowiedź. Ta chwila ciągnęła się w nieskończoność, mężczyzna zaczął odczuwać niepokój. - Czy proszę cię o zbyt wiele? 
- Nie, tak... nie wiem, nie... no tak... - Próbując zebrać myśli przycisnęła dłoń do jego piersi, potrzebowała w tej chwili jego ciepła, jego siły. - Oliverze ja nie wiem co powiedzieć... 
- Powiedz tylko czy za mnie wyjdziesz - Queen zaczął delikatnie muskać ustami jej wargi, głaszcząc ją zarówno kojąco jak i podniecająco. - Musisz się przyzwyczaić do tego, że twoim mężem zostanę ja. Tylko o to proszę. 
- Dobrze Oliverze, przekonałeś mnie. Wyjdę za ciebie. - odpowiedziała, bo nie miała już siły dłużej się bronić przez tym uczuciem. Ba... nawet nie chciała już tego robić. 

______________________________________________________________
Kochani i jest notka. Byłaby o wiele wcześniej, ale coś mi wypadło prywatnie. Wiecie robię teraz forum PBF o Harry'm Potterze i schodzi trochę czasu, ale na Olicity zawsze znajdę czas. :) Jak wrażenia po tym rozdziale? Jak w szkole? I jak w domu?

komentarze

  1. Wooow!!! Ale super!! Bardzo, bardzo mi się podoba! Jeju, czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie fakt, że się podobał ;) Długo zastanawiałam się nad jego formą ale wyszło miłośnie <3 Pozdrawiam i do następnego rozdziału.

      Usuń
  2. Super, myślałam, że jeszcze trochę poczekamy na taką scenę, ale świetnie że jest to wcześniej. Mam nadzieję, że kolejne rozdziały też będą takie udane jak do tej pory. Czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ja tez chciałam na początku to przeciągnąć, ale w końcu doszłam do wniosku, że narzeczona to jeszcze nie żona i na ślub trzeba będzie poczekać ;)
      Pozdrawiam i życzę miłego wieczorku.

      Usuń
  3. OMG OMG!! Wow jestem w totalnym szoku. Wspaniały,cudowny i zaskakujący koniec rozdziału, szczerze nie wierzyłam że Felicity się zgodzi. Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się szczerze, że ja też nie wierzyłam w odpowiedź Felicity ;) Ale jest i to najważniejsze.
      Pozdrawiam serdecznie ;)

      Usuń
  4. No to mnie baardzo zaskoczyłaś! Oczywiście pozytywnie. oliver oświadczył się Felicity, wrrr.. to było tak cudowne! Czekam na kolejną częsc jak najszybciej! Propo domu, obecnie gram w the sims 4, a propo szkoły to od jakiegoś tygodnia chodzę do policealnej i jestem zachwycona, dlatego mam tak mało czasu :) Obiecuje to naprawić! Życzę weny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki śliczne za komentarz :)
      Policealna szkoła zawsze dobrze mi się kojarzyła. Mogę spytać na jaki kierunek poszłaś?
      Za wenę dziękuję, na pewno się przyda. Pozdrawiam serdecznie ;)

      Usuń
    2. Jasne, że tak! :) Technik elektroradiolog. Już na samym początku dali nam niezłego kopa, dlatego wolę przyłożyć się teraz niż narobić sobie zaległości. :)

      Usuń