Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

15.9.14

Rozdział 19

Kochani ślicznie dziękuję Wam za te 6480 wejść. Nie wiem jak zrobiliście to w tak krótkim okresie, ale dziękuję - to wiele dla mnie znaczy. :)
_____________________________________________


Felicity idąc z Oliverem na lunch miała na myśli restaurację lub jakiś bar szybkiej obsługi, na pewno nie swoje mieszkanie. Dziewczyna zaczęła w końcu zastanawiać się czy rzeczywiście głód był czynnikiem decydującym o tym wyjściu, bo jeśli pan Queen miał ochotę na innego typu przyjemności to przecież mogli poczekać do wieczora, kiedy wrócą do domu i zostaną sam na sam. Kiedy mężczyzna otworzył drzwi mieszkania wpuszczając ją do środka, z głośników już sączyła się romantyczna muzyka. Stół w salonie wyginął się od potraw kuchni włoskiej. Dominowało spaghetti zapiekane ze szpinakiem. Panna Smoak je uwielbiała o czym doskonale wiedział Oliver. Kiedy usiedli na kanapie, mężczyzna cały czas uśmiechał się do dziewczyny, chciał coś powiedzieć jednak nie zdążył kiedy blondynka usiadła mu na kolanach i pocałowała go w usta. Od razu go odwzajemnił, w jednej chwili chciała go mieć tylko dla siebie pozostawało tylko pytanie na jak długo? Bo wieczność przy ich trybie pracy nie wchodziła w grę, pomimo wszystko chciała być z nim do końca. Po chwili zeszła z jego kolan i spoglądając mu to w oczy to patrząc na stół, powiedziała:
- Jak cudownie. - jej wzrok przykuła butelka wina w kryształowym naczyniu, wypełnionym lodem. - Pomyślałeś o wszystkim. 
- Jeśli mam być szczery myślałem tylko o tobie. - musnął wargami jej usta kiedy, zanim rozlał wino do lampek. - Wyobrażałem sobie ciebie dzisiaj rano setki razy, jeśli nie tysiące. Nie rozumiem czemu musisz tak szybko wychodzić skoro i tak pracujemy w tym samym miejscu. - podał jej lampkę wina. 
- Ja tez myślałam o tobie kiedy jechałam do naszej drugiej "kwatery", zastanawiając się czy ty wszędzie musisz się spóźniać. - ręka jej lekko zadrżała, gdy unosiła lampkę do ust. - Tęsknie za tobą od czasu kiedy się w tobie tak beznadziejnie zadurzyłam. A to co teraz czuje od kiedy jesteśmy oficjalną-sekretną parą doprowadza mnie na sam skraj wytrzymałości. To jakby świat się nade mną na nowo otworzył. Nigdy wcześniej tak się nie czułam. 
- A ja byłem gotów cię błagać, abyś za mnie wyszła. Choć czułem, że jesteś na mnie mocno wkurzona. - wyjął jej kolczyk z ucha i zaczął pieścić palcem wrażliwą konchę. - Ciekawe czy byś się zgodziła, gdybym użył innych argumentów?
- Nie wiem Oliverze. I nie rozumiem czy w obecnej sytuacji ma to jakieś znaczenie. Pragnęłam się zgodzić w głębi serca, ale trudniej było powiedzieć to na głos. Ośmielić się, by to do mnie doszło. 
- To mi wystarcza. Cieszę się, że się pomimo wszystko zgodziłaś się zostać moją żoną. - rozpiął drugi kolczyk i położył go na stole. Potem nie spuszczając wzroku z Felicity, ściągnął gumkę z jej włosów. - Kochanie, ty drżysz - jego dłonie były delikatne a wzrok pytający. 
- Wiem to z nerwów. 
- Boisz się mnie?
- Raczej tego co możesz ze mną zrobić. 
W jego spojrzeniu pojawiły się ciemne iskierki. Pochylił głowę i złożył delikatny pocałunek na jej czole. 
Oszołomiona, poprosiła - Oliverze, proszę pocałuj mnie. 
Jego usta zaczęły sunąć po jej twarzy, pozostawiając uczucie niedosytu. Gdy złożył w końcu pocałunek na jej ustach, jęknęła. Tego wieczoru całowali się długo i namiętnie, kiedy zjedli kolację było już grubo po dwudziestej pierwszej. Pomimo wszystko Felicity Smoak czuła się wspaniale, jednak głos rozsądku chciał mieć w tym ostatnie słowo. 

***

Patrząc na śpiącą Felicity, Oliver stracił poczucie czasu. Świece wypaliły się, pozostawiając po sobie zapach gorącego wosku. Ręka dziewczyny spoczywała w jego dłoni i nawet przez sen nie przestawała go leciutko ściskać. Zbyt wiele pozostało jeszcze do zrobienia, Marcus Black pojawił się w Starling City i on Oliver Queen zamierzał wymierzyć mu ostateczną sprawiedliwość. Będą musieli się z Diggle'm pośpieszyć, bo każdy dzień bez odpowiedzi "dlaczego?" zagrażał życiu Felicity. A nie było teraz ważniejszej sprawy od jej bezpieczeństwa. Odsunął się i bezszelestnie wstał z łóżka żeby się ubrać. Musi nadrobić te wszystkie godziny, podczas których wolałby być z dziewczyną, zamiast w ich nowej kryjówce lub na ulicach swojego miasta. Gdy się odwrócił, poruszyła się na łóżku i wtuliła głębiej w poduszki. Jeśli dobrze pójdzie, będzie spałą przez cały ranek a on w tym czasie będzie pracował wraz z Johnem, do którego już wysłał sms-a. Wychodząc z mieszkania zamknął za sobą drzwi, po czym skierował swe kroki do motoru, na który wsiadł i odjechał w siną dal. 

Kiedy się obudziła już go nie było. Chwilę jej zajęło nim pozbierała się do kupy i włączyła swój tablet, urządzenie namierzające wskazywało, że motor Olivera znajduje się 100 metrów od ich nowej kryjówki. Zastanawiała się co było ważniejsze w tym momencie od niej? Poczuła ucisk w klatce piersiowej, spowodowany brakiem zaufania. Pomimo miłości jaką jej okazywał, nadal nie był z nią do końca szczery. Trzeba było coś z tym zrobić. Ubrała się i zrobiła lekki makijaż. Naczynia po wczorajszej kolacji uprzątnęła, brudne talerze i szkło wsadziła do zmywarki, nastawiając ją na 30 minut. Kiedy ogarnęła trochę mieszkanie, postanowiła udać się do ich kryjówki i żądać wyjaśnień. Kiedy dotarła na miejsce, Oliver siedział przy jej komputerze notując coś zawzięcie, Diggle czyścił broń i nagle się poruszył kiedy wpadła jak burza gradowa do pomieszczenia. 
- No, no. Ja sobie śpię w wielkiej nieświadomości a wy tutaj coś knujecie, razem. - spojrzała to na twarz jednego i drugiego, w duchu żądając jakichkolwiek wyjaśnień lub chociażby przeprosin. 
- Felicity! - mężczyzna momentalnie wstał, wyłączając przy tym jeden z komputerów. - Miałem nadzieje, że dłużej sobie pośpisz. My tu z Johnem robimy takie przymiarki do nowego mordercy jaki pojawił się w mieście. 
- Felicity, nie dzieje się nic... - Diggle nie dokończył, bo blondynka machnęła ręką, by się po prostu przymknął. 
- O jestem o tym wręcz przekonana. - ukryła zaciśnięte pięści w kieszeniach swojej nowej skórzanej kurtki. - Najwyraźniej przerwałam wam pracę nad jakimś tajnym projektem. - przeszła kawałek i jej wzrok spoczął na jedynym włączonym w tej chwili komputerze, słowa, które na nim widniały wprawiły ją na moment w oszołomienie. Potem jednak wszystko zaczęło układać się w całość. - Mam jedno pytanie. Najważniejsze w tej chwili. Dlaczego ukryliście przede mną, że Marcus Black przybył do Starling City, by mnie zabić? 
- To nie tak, nie jesteśmy do końca pewni w jakim celu przybył do miasta. 
- I jaki widzicie w tym cel? Jaki ty widzisz w tym cel Oliverze? Czy naprawdę coś by się stało gdybyś pospał ze mną trochę dłużej? - widząc minę Diggle'a zupełnie zapomniała, że on przecież o niczym nie wiedział. Nie chciało jej się tego tłumaczyć w tej chwili, jednak musiała to zrobić, czarnoskóry mężczyzna był jej przyjacielem. - Oliver poprosił mnie o rękę, zgodziłam się ale teraz zaczynam się nad tym mocno zastanawiać. Czy to jest ten sam facet, który pokazywał mi jak bardzo mnie kocha na dziesiątki różnych sposobów, zostawiając mnie dzisiaj w łóżku całkiem samą. Nie zostawiając nawet jednej głupiej wiadomości, żeby tu przyjść. Uważam Oliverze, że do tej pory byliśmy partnerami a partnerzy mówią sobie o tym, że zły facet chce mnie zabić. A kim teraz jesteśmy? Czy jako twoja dziewczyna, narzeczona nie jestem już twoją partnerką? 
- To nie tak, Felicity. Nie okłamałem cię. Ja po prostu muszę go powstrzymać, jesteś nadal moją partnerką tak jak i John jest moim partnerem. Myślałem, że to rozumiesz? 
- To ci się źle wydawało. Nie rozumiem dlaczego to przede mną ukryłeś. To ja jestem jego celem, to mnie chce zabić, to po mnie tu przyjechał. Dlaczego wolicie pracować beze mnie, zatajając tak ważne informacje? 
- To nie jest sprawa uczuć a logiki. Przyszliśmy tutaj z Diggle'm, by cię chronić. By dowiedzieć się jaka rzecz sprawiła, że on tu jest. Jeśli to zbadamy i zdobędziemy potrzebne informacje będziemy mogli go zdjąć. To moje miasto Felicity, jesteśmy tu u siebie i to nie Hong Kong gdzie nie było wiadome kogo prosić o pomoc. Powinnaś to bez trudu pojąć. Felicity, jesteśmy tu w pracy. - podszedł do niej - Zrozum nie pozwolę, by spadł ci przez tego drania choćby jeden włos z głowy. Zorbie wszystko co w mojej mocy, by Marcus Black zobaczył niebo prędzej niż zobaczy ciebie. Nie utrudniaj mi. Proszę. 
- Logiki? - dziewczyna traciła rezon. - Oliverze Queen logika mija się z celem  jeśli chodzi o ciebie. 
- Zrozum jedną rzecz, miedzy okłamywaniem a zatajaniem informacji jest pewna różnica. Nie rozpatruj wszystkiego w kategoriach czarne-białe. 
- Odkąd poznałam ciebie nie ma już czarnego i białego... - dodała z pewną nutą ironii. 
- To jest groźny człowiek, Felicity. Bez sumienia, bez litości. Próbował już raz cie zabić i ledwie uszłaś z życiem. Nie będę cie narażał. Rozumiesz? - dodał będąc na tyle blisko, że stykali się niemal nosami. 
- Nie powstrzymasz mnie, będę ci pomagać, nadal jestem częścią Team Arrow czy ci się to podoba czy nie. 
- Zaklinam Boga, że jeśli będę musiał cię na czas śledztwa zamknąć na klucz. Uczynię to, aby zapewnić ci bezpieczeństwo. 
- A co dalej? Czy już zawsze tak będzie? Gdzie partnerstwo, gdzie zaufanie? 
- Będę robił wszystko żeby cię chronić, to się nigdy nie zmieni. 
- Oliverze to nie ma sensu. Nie zmusisz mnie do bezczynności. Jeśli będzie trzeba chce być z tobą i z resztą. 
- Ja nie proszę... Poczekasz w bezpiecznym miejscu do końca sprawy. - rzekł. 
Kiedy na usta cisnęły jej się różne epitety pod jego adresem, spojrzała mu w oczy. Nie spodziewała się jednak ujrzeć w nich strachu. Tak skrzętnie przed nią ukrywał, że się boi, że nie wybaczyłby sobie, gdyby z głowy spadł jej choć jeden włos. W jednej chwili zapomniała o tym co zaszło. 
- Zrobimy to razem, tak jak wcześniej, jak partnerzy. Ja, ty i John. - powiedziała cicho, patrząc mu cały czas w oczy. Po czym wspięła się na palce i pocałowała go w usta. 

***

Po jakimś czasie, kiedy John Diggle wyszedł z zaskoczenia na wieść o tym, że Oliver i Felicity się pobierają szukali kolejnych tropów. Queen już trochę się uspokoił, a i Felicity przy swoim komputerze wyglądała normalnie. 
- Chłopaki chyba coś mam. - rzuciła do nich, a kiedy podeszli do monitora, pokazała im coś na mapie. - Te czerwone kropki to punkty przerzutowe dla większych transakcji. Udało mi się namierzyć kilku pośredników pana Blacka.  Punkty oddalone są od siebie o jakieś piętnaście - dwadzieścia przecznic. - wskazała ręką na rysunek na monitorze. 
- Myślicie, ze to czas, by zadzwonić do detektywa Lance'a? - rzucił Diggle.
- Nie pomogłoby to nam w zbliżeniu się do ludzi na górze. - odparł Oliver. - Na razie musimy wiedzieć kto to i czemu to robi. 
- Odstępy czasowe także są mniej więcej stałe - dziewczyna wcisnęła kilka guzików na klawiaturze. Na ekranie pojawiła się lista dat. - Trzy tygodnie, czasami miesiąc. 
- Wynika, że zostały nam dwa tygodnie. Felicity przeszukaj mi firmy i dyrektorów, bo to logiczny punkt wyjścia. - powiedział Queen. 
- Zgadza się, ten kto stworzył siatkę zapewne zna się na interesach. - dodała blond informatyczka, po czym z okrzykiem - Robi się. - wzięła się do pracy. 
Nazwiska przesuwały się na ekranie komputera, jedne z nich były znane, inne zupełnie obce. Jak dobrze, ze technologia poszła tak do przodu, że ogromna ilość informacji znajduje się w sieci. Przy wszystkich nazwiskach widniał napis "nie  żyje".... 

komentarze

  1. Spojrzałam na godzinę, kiedy dodałaś opowiadanie i 10 minut wcześniej wyłączyłam komputer, bo moje oczy kleiły się do spania. :D Kurcze gdybym wiedziała to bym poczekała hehe :D
    Twoje rozdziały są coraz lepsze, dłuższe i oczywiście cholernie wciągające! Czekam na ciąg dalszy :*

    http://smoakandqueen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie za komentarz, chciałam tym razem nie kończyć w dziwnym momencie i jakoś wyszło. Zakończenie kończyłam po 24.00 - ale jak widać dopiero przed 1 w nocy udało się całość wrzucic na bloga. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ja miałam podobnie . Tylko ,że ja ,, siedziałam'' na telefonie i wpatrywałam się w bloggera na internecie .
    Rozdział genialny i długi co można więcej chcieć ? Nic . Czekam na na kolejny rozdział z niecierpliwością .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział sie podoba. Pozdrawiam serdecznie ;)

      Usuń
  3. Wspaniały rozdział umilił mi chwilę po egzaminie dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam Ci pomóc, pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Czytam :) Podoba mi się! Cieszę się, że Laurel się gdzieś zapodziała..... ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe Laurel zawsze gdzieś się w tej części "ukrywa" przepraszam, ze dopiero teraz odpisuje, ale dopiero zobaczyłam komentarz. Pozdrawiam ;)

      Usuń