Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

3.8.14

Rozdzial 8

***


W tym samym momencie Felicity znów śniła na jawie. Widziała jakiś cmentarz, ale nie mogła go teraz odtworzyć w pamięci. Powieki ciążyły niemiłosiernie. Nagle przed oczyma zobaczyła postać w czerni, dosłownie na ułamek sekundy zabrakło jej powietrza w płucach. Czuła jak się zapada w mrok. A potem zobaczyła grobowce, te same które prześladowały ją od jakiegoś czasu w snach. Biegła przez cmentarz, słysząc krakanie wron. Ne była dzieckiem, była Felicity Smoak. Na tym cmentarzu był ktoś jeszcze, stał daleko otulony w czarną pelerynę. Nagłe stukanie do drzwi od kabiny w tym momencie miało dla niej siłę dzwonów bijących na alarm. 

- Felicity, jesteś tam? Wszystko w porządku? - Głos Olivera był lekko zaniepokojony. 
Dziewczyna otworzyła oczy, cmentarz zniknął. Uświadomiła sobie, że całą drży. 
- Felicity!? 
Oliver! Przyszedł po nią. Nic lepszego nie mógł zrobić. Dzięki niemu nie dobiegła do tej postaci w czerni, która wzbudzała w niej taki lęk. Kiedy dziewczyna otworzyła drzwi od kabiny, Oliver od razu wyczuł, że coś się stało. Zauważył, że jest zdenerwowana, a ręce jej drżą. Był jak na Arrow'a przystało bardzo spostrzegawczy. 
- Oliver, co ty robisz w damskiej toalecie? - odezwała się nieswoim głosem. - Przykro mi, że musiałeś się tutaj fatygować, chyba zasłabłam. Rano nie jadłam śniadania, a potem ta lampka wina. Zakręciło mi się w głowie. Chyba nasz towarzysz nie będzie miał mi tego za złe? - zapytała, starając się przy tym zachowywać poprawnie. 
- Felicity! Porozmawiamy o tym w domu. Tylko zamówimy coś na wynos, żałuje, że cię nie dopilnowałem dzisiaj. A Marc już poszedł, przyśle nam zaproszenia na jarmark. Chodźmy stad, bo jeszcze ktoś pomyśli, że przyszliśmy tu na numerek – uśmiechnął się i skierował do wyjścia.

Felicity potrzebowała chwili, by doprowadzić się do ładu. Czuła, że te kłamstwa w końcu ją wykończą, ale co mu mogła powiedzieć? Wiesz Oliver odkąd przyjechaliśmy nękają mnie koszmary, może powinniśmy sprawdzić wszystkie cmentarze? Mam przeczucie. Przecież pomyślałby, że jest szalona. Kiedy tylko wyszła z toalety czekał przy bufecie z daniami na wynos. Uśmiechnął się do niej i poszli do wyjścia. By dodać jej otuchy, wziął ja za rękę po czym poprowadził do wynajętego motoru. Musiała wyglądać komicznie w spódnicy na motorze, jednak czuła się bezpiecznie mogąc go przytulić, tylko to się liczyło. Nawet nie zauważyli, że Marc Black uważnie śledził jak wychodzą z restauracji i wsiadają na motor. Jakie miał w tym plan, pewnie przekonany się wkrótce.

Kochani rozdział dzisiaj będzie krótki, ponieważ już jutro dodam kolejny. Mam nadzieje, że spodoba Wam się ta tajemnicza wersja tego opowiadania.  :)

komentarze

  1. Super opowiadanie zapowiada się ciekawie z tą postacią na cmentarzu i cały ten Marc jest intrygujący :) Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy rozdział i z niecierpliwością czekam na next:) Pozdrawiam i życzę dużo weny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję ślicznie za komentarze ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń