Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

29.8.14

Rozdzial 16

Miłosna zmiana (18+)






Oliver Queen nachylił się nad nią z uśmiechem. 
- Felicity.... 
- Oliverze co ty.... - słowa rozpłynęły się w westchnieniu, gdy przygarnął ją do siebie i zawładnął jej ustami. Trzęsienia ziemi, huragany, powodzie, tornada. Skąd mogła przypuszczać, że można pocałunek umieścić na tej samej półce co destrukcyjne klęski żywiołowe? Nie chciała tego pocałunku, a zarazem potrzebowała go bardziej niż powietrza, niż oddechu, niż życia. Upajała się nim, chłonęła go niczym gąbka. Z jednej strony chciała go teraz odepchnąć, z drugiej zaś przyciągnąć. Felicity Smoak wybrała właśnie drugą opcję. Dziewczyna przyciągnęła Olivera bliżej, to było czystym szaleństwem. Dobrym, słodkim i zarazem cudownym szaleństwem. Gdy się do niego tuliła, a jej usta odpowiadały na każde obłędne wręcz żądanie. W jednej chwili zrozumiała, że wszystko co przed momentem usiłowała sobie wmówić, było jednym wielkim kłamstwem. Kochała go całą sobą i nie zamierzała już się tego wstydzić. Jaki sens ma bowiem chowanie własnych uczuć kiedy widać je niemal jak na dłoni? Potrzebowała Olivera Queena, a to że był również Arrow jakoś musi sobie z tym poradzić. To nie czas i miejsce na tego typu rozmyślania. Potrzebowała Olivera, choć świadomość tego napawała ją ogromnym przerażeniem, upajała jednocześnie jak napój wysokoprocentowy. Dziewczynie wydawało się, że przez całe swoje życie czekała na takie pragnienia, na takie uczucia i na taką miłość. Na drżenie pod jego dotykiem niczym kwiat na wietrze, a jednocześnie na siłę, która mogłaby pokonać niejednego przeciwnika. Na oszołomienie a zarazem jasność umysłu. 

Ręce Olivera ocierały się o bluzę jaką miała na sobie, kiedy się do niej przytulał. Czy ona również widzi jak idealnie do siebie pasują? Chciał usłyszeć, że powie mu, wyzna z gardłowym jękiem, że pragnie i kocha go równie rozpaczliwie jak on ją. I rzeczywiście jęknęła, gdy odchylił jej głowę do tyłu obsypując jej szyję pocałunkami tak delikatnymi jak muśnięcie motyla. Gdy lekki zapach jej perfum przeniknął do jego zmysłów, jednym szarpnięciem zamka ściągnął z niej bluzę, pod którą nie znalazł nic, prócz Felicity. 

Dziewczyna wygięła się do tyłu i oddech uwiązł jej w gardle, kiedy mężczyzna dotknął językiem jej piersi. Pod jego palcami zdawały się ożywać. Gdy poczuła jak miękną jej kolana, wczepiła mu się w ramiona, by nie stracić równowagi. Nie chciała bowiem polecieć twarzą w kominek, to byłby pech. Drżała gdy kciuk Olivera drażnił jej sutki, zmieniając je w twarde, obolałe wzgórki. Bezwiednie wyszła mu na przeciw, zatracając się w głębokim, intymnym pocałunku, od którego obojgu zakręciło się w głowie. Powoli coś ją tknęło, zaczęła się wycofywać. - Nie powinniśmy tego robić - odmierzała słowa tak powoli, jakby traciła kontakt z rzeczywistością. - Nie chce się angażować. 
- Troszeczkę za późno - Queen miał uczucie jakby przy pełnej prędkości walnął w budynek. 
- Nie - próbowała wstać - Jeszcze nie jest za późno. Mamy mnóstwo innych spraw, które nie mogą czekać, prawda?
Modląc się o cierpliwość Oliver zatęsknił za szklaneczką czegoś mocniejszego. 
- No i co z naszymi sprawami? 
- Myślę, że powinniśmy iść spać, oddzielnie. - dodała już mniej cudzym głosem. 
Mężczyzna nie przysunął się ani też nie odsunął, spoglądał na nią  tylko uważnie. - Dobrze ale zanim zjemy kolację i pójdziemy spać czy możesz mi uczciwie powiedzieć, że to co przed chwilą powiedziałaś, że mnie kochasz nie ma znaczenia? Czy w tej chwili już nic do mnie nie czujesz? 
Zmusiła się by na niego spojrzeć i nie rozpłakać się. 
- Głupotą byłoby mówić słowo kocham, a potem udawać, że to żart. Wiesz przecież, że kocham bezgranicznie, podobasz mi się, chce z tobą być ale to wszystko jest takie pokręcone, boje się tych uczuć oraz tego co zrobią ze mną. 
- Chciałbym znów jutro posiedzieć tu z tobą przy kominku. 
Potrząsnęła głową, jednak pragnęło tego jej serce, a jego musiała choć czasem słuchać. 
- Pomyślimy o tym jutro, na spokojnie. 
- Wydawało mi się Felicity, że nie ma nikogo innego - zrobił krok w jej stronę, ale jej nie dotknął - a nawet gdyby był gwizdałbym na niego, a może wpakowałbym w niego ostrze strzały. 
Zmrużyła oczy, choć była pewna, że Oliver żartuje. Nie skrzywdziłby nikogo bezpodstawnie, nie był taki, wiedziała o tym. Należało mu się, więc wyjaśnienie - Tu nie chodzi o innych mężczyzn, chodzi o mnie. 
- Właśnie. Dlaczego, więc nie powiesz mi czego się boisz?
- Boję się zostawać sama, kiedy wiem, że pojechaliście z Johnem na misję i możecie nie wrócić. - Była to w pewnym sensie prawda, ale to ni był całkowity powód jej strachu. - Obawiam się zarówno zasypiać jak i budzić, boje się, że któregoś dnia obudzę się i zostawisz mi tylko kartkę o treści "Tęsknie za Laurel, muszę odejść". Staram się o tym nie myśleć, ale to boli. Ona jest Twoją wielką miłością, a ja jestem tylko blond-informatyczką po MIT. 
Dopiero po tych słowach dotknął jej czubkiem palca w policzek. 
- Wiem co przeżywasz i możesz mi wierzyć lub nie, ale każdego razu kiedy zakładam strój Arrow uważam na siebie w 100 procentach możesz być o to spokojna.  Kochałem zaś Laurel przez połowę swojego życia, ale ta miłość się wypaliła i nie wróci. Jednak nie z tego powodu się ode mnie odsuwasz. 
- Są inne powody. 
- Podaj mi choć jeden. 
Zirytowana znów na niego spojrzała. - Marcus Black jest nadal na wolności. 
- I co z tego? Felicity w końcu go dopadniemy. Zrozum, nie pozwolę mu nigdy więcej cie skrzywdzić. 
- Wiem. Pozwól mi jednak samej się z tym uporać. - uśmiech przemknął przez twarz Felicity. 
- Jeśli wolisz się położyć bez kolacji. Na górze są trzy sypialnie, nie licząc werandy na której też można nocować. Ale na to jest chyba za zimno. 
Panna Smoak doskonale znała Olivera i wiedziała kiedy żartuje. Chwyciła bluzę i z dumnie uniesioną głową  zaczęła wspinać się po schodach. Na górze jak na złość trudno było odgadnąć, w którym pokoju zatrzymał się Queen. 
____________________________________________________
Dziękuję wszystkim z całego serducha za 4,466 wyświetleń. Jak Wy to robicie? :) Nigdy bym się nie spodziewała, że mój blog będzie przez Was tak odwiedzany. Pozdrawiam i miłego  weekendu życzę. Może jutro (tzn. w niedzielę) pojawi się nowy rozdział. Kto to wie... ;) 

komentarze

  1. No dobra, rozdział cudowny! Jestem twoją fanka a ten ship to perełka ;) Mam tylko jedną prośbę, błagam zlituj się i dodaj choć jeden rozdział przed rokiem szkolnym bo nie przeżyję! Błagam

    OdpowiedzUsuń
  2. Złotko ten wyszedł przed rokiem szkolnym. Może jeszcze w niedzielę uda mi się coś skrobnąć ;) Cieszę się, że rozdział się podoba.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział mega. Ta para Oliver - Felicity chemia aż bucha z kotła, nic tylko ich czytać. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu zauważyłam, że często komentujesz i Ci się podoba. Ślicznie dziękuję za ciepłe słowa w ten zimny wrześniowy dzień. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Super rozdział fajnie że Felicity powiedziała Oliverowi że boi się tego że może On wrócić do Laurel. Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda, Felicity już długo zanosiła się z powiedzeniem tego Oliverowi, jednak wcześniej nie było jak... :)

      Usuń
  5. Jak mnie tu dawno nie bylo! ;O Mam mały zawrót głowy w życiu osobistym. Oczywiście rozdział powalił mnie na kolana jak każdy poprzedni. Czekam na kolejny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie osobiste, a co to takiego? :P A poważnie, rozumiem rozumiem i życzę Ci poukładania wszystkich spraw osobistych. Za miłe słowa dziękuję ;)

      Usuń
  6. Piękny gif *-*
    Jak ja nie mogę się doczekać 3 sezonu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję :)
    Oj ja również, ale przecieki z planu zawsze mnie podbudowują. Już wiemy kto zagra mamę Felicity i jej chłopaka z MIT, wiemy też, że Oliver i Felicity pójdą na randkę, czego chcieć więcej? :P
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń