Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

27.8.14

Rozdzial 15

"Jedna miłość
Musimy ją dzielić
Opuści Cię Kochanie
Jeśli nie będziesz o nią dbać"



Felicity Smoak skuliła się, żeby ochronić się przed chłodem i wzrok swój skierowała na ogród i las. Oliver miał racje kiedy ją tu przywoził, widok był niesamowity. Ze swojego miejsca widziała postrzępione górskie szczyty. Nieco bliżej spostrzegła chmurkę dymu z jakiegoś komina. A więc byli tu inni ludzie? Gdzie się znajduje? W Ameryce Północnej, w Europie czy w Australii? Queen niewiele mówił, wciąż w pamięci miał obraz Marcusa Blacka i blondynki, wciąż widział jak biznesmen robi jej  krzywdę. Choć od tamtego zajścia minął tydzień, wciąż nie mogli o tym zapomnieć. Felicity nawet nie pytała, wciąż wspomnienia bolały i trawiły od nowa jakby to miało się dopiero wydarzyć. 

Dziewczyna zapomniała już jak to jest odczuwać taki spokój. Zaczęła się nawet zastanawiać czy kiedykolwiek go zaznała. Z całą pewnością nie, odkąd wyrosła z dzieciństwa i przestała wierzyć w bajki. W głębi serca przeczuwała, że już nic nigdy nie będzie takie samo. Tamten dzień na jarmarku zmienił cały bieg historii, zmienił ich całe życie. A na pewno zmienił ją. Oliver dotrzymał obietnicy. Zabrał ją do miejsca o jakim nawet jej się nie śniło. Po raz pierwszy od wyjazdu z Hong Kongu znów spała głębokim niczym niezmąconym snem. Tego ranka obudziła się wypoczęta, bez uczucia skrępowania, zrelaksowana. Czuła prawdziwy spokój, tak cudowny, że aż nierealny. Wprost trudno jej było uwierzyć, że gdzieś tam istnieje jakiś inny świat pełen grozy, bólu i strachu. A jednak istniał i pewnie kiedyś będą musieli wrócić a co za tym idzie i ona będzie musiała stawić mu czoła. Nie może się przecież wiecznie tutaj ukrywać przed człowiekiem, który pragnął jej śmierci. A co jeśli to nie Marcus był promotorem tego zajścia? A co jeśli stał za tym ktoś inny? Dużo potężniejszy? Z westchnieniem uniosła twarz ku gasnącemu słońcu. Bez względu na jej uczucia, a może właśnie dlatego musi być szczera, tak szczera jak jej uczucia do Olivera Queena. To co się między nimi zaczęło dziać nie ma prawa trwać. Nie wolno jej tego kontynuować, pomyślała, zaciskając kurczowo powieki, by żadna łza nie mogła z jej oczu spaść. Lepiej teraz przeżyć zawód miłosny, niż później kompletne załamanie z powodu straty ukochanego. Oliver to dobry człowiek. Uczciwy, troskliwy, cierpliwy, inteligentny i pełen poświeceń i jest Bojownikiem. Nadszedł czas by postawić mur między nimi. Dziewczyna będzie po prostu musiała sobie wmówić, że nie jest zakochana. 

***

Oliver zastał ją na balkonie, opartą o balustradę, jakby chciała wzlecieć ponad drzewa. Z pewnym przygnębieniem zauważył u niej objawy zdenerwowania. Gdy dotknął jej włosów, drgnęła bezwiednie, nim przytuliła się do jego ręki. 
- Oliverze czyj to dom? Bardzo mi się on podoba. 
- Cieszę się. - powiedział, gdyż zamierzał wracać tu z nią co rok. - Dom przyjaciela, możemy tu przyjeżdżać kiedy dusza zapragnie. 
Palce panny Smoak zatańczyły na balustradzie, a potem zabłądziły do kieszeni jej wytartych już jeansów. - Nie zapytałam w jakim państwie się znajdujemy. Czy to tajemnica? 
- Jesteśmy w Rosji, a więc i w Europie. Przyjaciel był winny mi przysługę dlatego możemy tutaj spędzać urlop. 
- Jesteś człowiekiem o rozlicznych kontaktach. Szkoda, że takie miejsce służy tylko na urlop. 
- Czasami zdarzało mi się wyrwać tu na dłużej. Poza tym nie miałem zbyt wielu chwil urlopowych jak zauważyłaś. 
- No tak... Czy musimy zaraz się pakować i wracać? - zapytała nieśmiało. 
- Nie. Możemy tu zostać ile dusza zapragnie. Zmarzniesz - powiedział - Wejdźmy do środka. Usiądziemy sobie przy kominku. 
Poszła za nim tylnymi schodami, prosto do kuchni. 
- Co tak ładnie pachnie? - zapytała tylko gdy uwiódł ją cudowny zapach unoszący się z rondla. 
- Dorzuciłem trochę rozmarynu i chilli. - Mężczyzna podszedł do kuchenki. Uniósł pokrywkę rondla, w którym coś bulgotało i powąchał. - Będzie gotowe za pół godziny. 
- Mogłeś wołać, pomogłabym ci. 
- Nie trzeba, masz odpoczywać, relaksować się, ja na ten czas mogę być kurą domową. Tylko nie mów nikomu, bo będę musiał wpakować w ciebie strzałę - wyciągnął przy tym wino i korkociąg. 
Dziewczyna z gromkim śmiechem wpadła do salonu niosąc ze sobą dwie lampki do wina. Ten Queen miał jednak poczucie humoru... Ech... 
Felicity usadowiła się na poduszce przy kominku, gdy Arrow do niej dołączył, obdarzyła go kolejnym gromkim śmiechem zanim podała mu lampki wina, aby je napełnił. 
- Cieszę się, że jest tu kominek i że my jesteśmy tu razem.  - powiedziała. 
Oliver usiadł obok niej. 
- Popatrz na mnie  - odezwał się po dłuższej chwili milczenia. - Denerwujesz się na myśl o powrocie do Hong Kongu a potem do Starling City? Czy denerwujesz się tym, że Marcus Black zniknął?
- To nie tak. To znaczy trochę. - poprawiła się z westchnieniem - Ufam tobie i Johnowi i wiem, że robicie co w waszej mocy, ale jednak się boję. A co jeśli Marcus był tylko pionkiem? Co jeśli jego szef to dopiero gruba ryba? Co wtedy? Ten człowiek jest niebezpieczny? Co jeśli aby dotrzeć do mnie zrobi wam krzywdę. Nie przeżyłabym tego.
- Felicity ufasz mi i Diggle'owi? 
- Przecież doskonale wiesz, że tak. - mimo to jej głos zadrżał a ona nie odważyła się spojrzeć mu w oczy. 
Dotknął palcem jej policzka i czekał, aż znów na niego spojrzy. 
- Ale nie jako Bojownikowi, prawda? 
Skrzywiła się i znów odwróciła wzrok. - Nie jako Arrow, Green Arrow, Bojownikowi, Kapturowi itd. 
- A wiec tu leży pies pogrzebany. - rozważał na głos. - Wcześniej ci to nie przeszkadzało. 
- Wcześniej cię nie kochałam... - powiedziała i zapadła długa i niezręczna cisza..... 

______________________________________________
W notce został użyty fragment piosenki jaką wykonuje zespół U2. 
It's one love
We get to share it
It leaves you baby
If you don't care for it

komentarze

  1. Wow! No i teraz przerywasz w takiej chwili! Ty to umiesz trzymać człowieka w napięciu... Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! Super się czyta i strasznie wciąga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć autor powinien wiedzieć kiedy może coś przerwać :) Dziękuję za komentarz i za to, że rozdział się podoba. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Wspaniały rozdział czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny rozdział będzie we wrześniu, "chyba" ;)
      Za komentarz dzięki :)

      Usuń
  3. Wiedziałam, że znów przerwiesz w takim momencie! Moje napięcie rośnie i będzie rosło do następnego rozdziału! Ciesze się, że twoje opowiadania są coraz dłuższe. Kolejnny świetny rozdział, jak ty to robisz? :) Zapraszam do siebie na kolejny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to fakt, po przeczytaniu tego rozdziału i ja doszłam do wniosku, że skończyłam rozdział w odpowiednim momencie. Zdradzić Ci sekret? :) Trzeba pisać tylko jeśli się chce, jeśli masz zły humor napisz początek, jeśli przeczytasz początek rozdziału innego dnia dopiszesz mu końcówkę. Robię tak od początku i jak widać na razie działa.
      P.S. Czytałam już, ale skomentuje wieczorkiem dopiero, bo na razie mam lekki młyn przy forum pbf, które tworzę ;)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Dokładnie! Kochana, bawię się w blogowanie od 11 rku życia (obecnie mam lat 19) wiem jak to jest. Miałam dwuletnią przerwę, dlatego muszę wrócić do dawnej świetności, ale masz 100% racji!
      Dobrze, pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Musiałaś przerwać w takim momencie :( ale rozdział wyszedł ci super zresztą jak zwykle :) Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak musiałam, bo rozdział nie mógł skończyć się przez zwykłe "to było oczywiste". :) Również pozdrawiam. :)

      Usuń
  5. Za takie zakończenie można ,,zabić " W takim momencie . . Na szczęście już się do tego przyzwyczaiłam . Rozdział cudny ,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Czasem trzeba popracować na miano ekscentrycznej autorki, a po moich rozdziałach niewiele mi brakuje;) Pozdrawiam.

      Usuń