Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

20.8.14

Rozdzial 13

***

Na jarmarku było dość zwyczajnie. Przynajmniej na początku, z czasem ludzie zaczęli pojawiać się większym gronem, a i zaczęły się pojawiać twarze znane z azjatyckich tabloidów. Felicity czuła się jak ryba w wodzie, wciąż  brylowała wśród znanych osobistości u boku Olivera Queena, który jak nikt inny potrafił wtopić się w tłum niczym kameleon. John Diggle, co jakiś czas pojawiał się obok nich, zdając raport z obserwacji terenu, tylko Laurel była trochę smutna. Nie dość, że jej szpilki zatapiały się w podłożu to jeszcze póki co nie przyciągnęła nawet psa z kulawą nogą. Zastanawiała się jak to jest być tak niechcianą, gdy w Starling City dla Queen'a była wszystkim... 

Tymczasem Felicity była znużona tą imprezą charytatywną. Nigdzie nie było widać Marcusa, a przecież pojawili się tutaj właśnie dla niego. W marzeniach blondynka pochłaniała kolejne informacje o Thei i Malcolmie Merlynie, zajadając się czekoladowymi ciasteczkami, zanurzona w gorącej kąpieli z bąbelkami i nasłuchując jak za drzwiami od łazienki ćwiczy Oliver. Niestety jej wyobraźnia nie miała takiej mocy, by  uchronić ją przed widocznymi oznakami zmęczenia. Jeśli zaś chodzi o przyjęcie, było całkiem udane. Ludzie z zasobnymi portfelami dopisali, jedzenie i drinki również, tylko organizator imprezy póki co pozostawał tajemnicą. Muzyka była może trochę za głośna, ale to akurat jej nie przeszkadzało. Po latach spędzonych z matką, zagorzałą fanatyczką rock and rolla, była doskonale przystosowana do życia w świecie głośnej muzyki. Wędzony łosoś i kanapki ze szpinakiem to co prawda nie czekoladowe ciasteczka, ale i tak były smaczne, smakowały nawet Oliverowi, którego dokarmiała co jakiś czas. Natomiast wino, które ostrożnie sączyła okazało się wyśmienite. Arrow tymczasem zauważył masę splendoru i blichtru, mnóstwo całusów w policzek i gorących powitań, niekiedy nie wiedział jak się zachować, jak przyjąć te powitania i co zrobić później. Pierwszy raz nie wiedział jak zachować się w "towarzystwie". 

Laurel właśnie gawędziła z Johnem Diggle'm, gdy nadeszli Ollie i panna Smoak. Chwilę później pojawił się przy nich praktycznie znikąd sam wielki Marcus Black. 
- Felicity wyglądasz bosko! - Black jak zwykle był szarmancki i elegancki, w świetnie skrojonym garniturze z ciemną czupryną włosów prezentował się niezwykle dostojnie. Zatrzymał się by cmoknąć dziewczynę w policzek, gdy jego wzrok padł na pannę Lance - A kimże jest ta piękna istota? - zapytał i już nie czekając na odpowiedź, kokietował Laurel. Kiedy skończył większe i mniejsze umizgi przeszedł do dalszej części rozmowy - Przepraszam, że nie miałem czasu, by się z wami wcześniej przywitać, ale nie spodziewałem się tu takich tłumów - Oliver wiedział, że Marcus gra, spodziewał się, był tego niemal pewny, mimo to uścisnął tylko mocniej dłoń Felicity. - Sami rozumiecie z każdym trzeba było się przywitać, zamienić kilka zdań. 
Laurel przez dłuższą chwilę stała jak zahipnotyzowana, Marcus wydawał się promieniować ciepłem z każdej strony. Nie rozumiała tylko dlaczego Oliver się nim interesował. 
- Organizator tak wielkiej imprezy zawsze jest zajęty - rzuciła Felicity, której ciepło bijące od Olivera dodawało odwagi i pewności siebie - Muszę Ci powiedzieć Marc, że całkiem niezła ta impreza. 
- To prawda co mówi Felicity, impreza jest pierwsza klasa, a teraz pozwól, że przedstawię ci naszych przyjaciół. Z mojej lewej strony mój dobry przyjaciel John Diggle. Z prawej zaś Laurel Lance, którą już poznałeś. - Queen zrobił małą prezentację. 
Marcus spoglądał to na niejakiego Johna to na Laurel. Jakoś nie pasowali do tych dwojga. Laurel nie pasowała do Felicity, była jej przeciwieństwem na pierwszy rzut oka. Mężczyzna postanowił baczniej przyjrzeć się tej relacji. Zlustrował ponownie twarze obecnych tu ludzi. Cieszyło go to zgromadzenie ludzi bogatych, sławnych oraz wpływowych. Jarmark miał również inne aspekty: bycie na widoku publicznym, pomaganie najuboższym, to zawsze stanowiło przykrywkę dla wielkich interesów, a o takie trwała walka. Jednak właśnie teraz Marcus miał jeden cel, zdobyć zaufanie Laurel Lance i zdobyć informacje o Felicity Smoak. Miał wobec blondynki całkiem poważne plany, oby i wymieniona miała równie wielkie wobec niego. 

Felicity czuła na sobie palące spojrzenie Blacka i jedyne czego potrzebowała w tej chwili to oddechu i świeżego powietrza. Pod byle pretekstem wyszła z zatłoczonego miejsca i udała się na skraj jarmarku, gdzie mogła pobyć w ciszy i spokoju. 


***

Kiedy Marcus zatrzymał wzrok na Laurel zaschło jej w gardle. 
- Pozwolisz, ze przedstawię  - Oliver robił w tej chwili za lokaja - Laurel Lance, zastępca prokuratora okręgowego. A tu Marcus Black, znajomy Felicity - dokonał prezentacji i w tym momencie zaczął po raz kolejny niepokoić się o Felicity Smoak. 
- Ach tak - uśmiech Blacka, stał się jeszcze bardziej czarujący - Miło wiedzieć, że sprawiedliwość spoczywa w tak ślicznych dłoniach. 
- Nie wiem czy ślicznych ale na pewno w kompetentnych, panie Black - dodała Laurel, dziwnie ujarzmiona. 
- Pani pewnie od niedawna w Hong Kongu - odezwał się Black, kiedy zostali sami. 
- Mniej więcej od tygodnia. A czemu pan pyta? 
- Bo musiałbym panią znać, a ubolewam nad tym, że nie kojarzę. 
- Doprawdy, czy interesują pana wszystkie zastępczynie prokuratora?
- Nie - musnął dłonią kosmyk jej włosów zza uchem - tylko te piękne Amerykanki. Ma pani ochotę się przejść?
- Nie dziękuję - odetchnęła głęboko - poszukam pozostałych. 
- O tej porze? 
- Przyjaciele nie znają pojęcia czasu i nie mierzą się nim. Dobranoc panie Black - powiedziała po czym odeszła w stronę gdzie stali już Oliver, Felicity i Diggle - Team Arrow w komplecie. 

komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że komentujesz itd... Jednak prosząc o zajrzenie na bloga prosiłabym robić to w zakładce współpraca zamiast spamować w komentarzach. Wszelkie tego typu komentarze będę usuwać = szanujmy swoją pracę ;)

      Usuń
    2. Szanuje Twój czas, dlatego napisałam, że miło. Nie mniej jednak jest odpowiedni dział do reklamy o czym pisze dość często. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Więc komentarz pod spodem też powinnaś skasować, też jest tam adres bloga, ale jakoś krytyki tam nie sposób szukać ;)

      Usuń
  2. Przypadkowotrafiłam na twojego bloga, ale muszę ci powiedzieć, że ta historia bardzo mnie zaciekawiła. Czekam na nowe rozdziały.

    ------------------------------
    http://historia-bolu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezły rozdział czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczny rozdział! Jest długi i od razu moja ciekawość została zaspokojona do następnego :) Bardzo fajnie obrazujesz otoczenie, podoba mi się to! Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki śliczne za wszystkie komentarze. Chciałam by jarmark zabrał tylko dwa rozdziały, następnego oczekujcie piątek - niedziela. Pojawi się obiecuje. Nie będę pisać co się wydarzy, ale powoli blog zmierza do walk Green Arrow ;) Pozdrawiam serdecznie i do następnej notki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobry rozdział, fajnie że jest dłuższy. Ciekawie rozwijasz akcje i rozbudzasz apetyt na więcej. Czekam na kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontynuacja już jest - najgorzej zacząć, potem jest już z górki ;) Pozdrawiam.

      Usuń