Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

15.8.14

Rozdzial 12

***

Kiedy tylko pojawił się w domu wraz z Johnem dało się zauważyć napiętą atmosferę. Felicity siedziała na łóżku w sypialni z laptopem na kolanach, jednak na widok Olivera kąciki jej ust lekko drgnęły w uśmiechu.- Cześć- dodała dziewczyna - Dobrze, że już jesteś w domu. 
Ten aksamitny głos uspokajał niczym whisky. Melodyjny, tak znany jakby wyrył na jego ciele a nawet duszy niewidzialny znak. Kiedy panna Smoak coś mówiła Oliver uważał, że ten głos jest skierowany tylko i wyłącznie do jej rozmówcy. To pomagało, dawało niewyobrażalną siłę. Mężczyzna odwzajemnił ten uśmiech, po czym wkroczył na środek salonu, gdzie siedziała Laurel Lance a jej wzrok zwiastował kłopoty. 
- Laurel co to za pilna sprawa? Felicity mówiła, że coś się stało? - Oliver kątem oka zauważył jak jego czarnoskóry przyjaciel idzie do panny Smoak i cicho zamyka drzwi od sypialni. Cenił go za to, że nie chciał się wtrącać, jednak oddałby wiele by zamiast niego być teraz z blond informatyczką zamiast z burzą gradową jaką w tym momencie była pani prokurator. 
- Ollie co to za przedstawienie? Po co tych dwoje tutaj jest? Myślałam, że razem spędzimy te chwile. Sami... - Laurel rozsiadła się wygodniej w fotelu. Czekała na tłumaczenia Queen'a, na cokolwiek... 
- Jak to co? To moi przyjaciele, nie wyobrażam sobie by mieli być w innym miejscu niż to. Poza tym Laurel kiedy dałem ci odczuć, że to między nami to coś więcej? Kochałem cię przez pół życia, nie przeczę, że nie ale to już koniec. Nie mam zamiaru przerabiać to wiecznie. Kocham już kogoś innego. 
Twarz panny Lance w jednej chwili wyrażała dezaprobatę. Jako zastępczyni prokuratora okręgowego, była obcykana w takich sprawach. - Kim ona jest...? - zapytała, jednak znała już w tym momencie odpowiedź. - Rozumiem. Więc po co było zaproszenie? - Laurel przeżyła szok, ale nie dała się ponieść emocjom, tym razem chciała trzymać nerwy na wodzy i dać im upust dopiero później, kiedy będzie mogła być sama, ona i kubek czegoś mocniejszego. Whisky, wina, wódki... Nie... Raczej jakiegoś napoju jaką jest kawa i kolejna sprawa. A teraz ten Hong Kong, nie wiedziała już co to za szopka, po co ta sytuacja, dlaczego się tu znajduje. 


Oliver wiedział, że gadanina Laurel przyczynia się do jego wycofywania się. Czuł to niemal wszystkimi zmysłami. Nie bardzo wiedział jak temu zaradzić, na ironię - on syn milionera, kobieciarz, zatopiony w takim życiu. Chwila spojrzenia w okno, przywiała złe wspomnienia z wyspy, gdybanie: co by było gdyby. Wiedział, że panna Lance zasługuje na chwilę prawdy, wyjaśnienia jednak bał się, bo wiedział, że jeśli powie za dużo – przekreśli wszystko, co przez tyle tygodni budował z Felicity. 
- Laurel, mój i Felicity nowy znajomy zaprosił nas na jarmark. Jest to dość zamożny człowiek, a więc wszystko musi grać w najlepszym porządku. Tylko przez jego gościnność możemy wziąć ciebie z Diggle'm. - uważał, ze takie wyjaśnienie zostanie przyjęte. Pamiętał bowiem czasy kiedy kilka słów Laurel załatwiało sprawę na jakiś czas. 
- Rozumiem – odpowiedziała, odgarniając swoje długie i ciemne kosmyki. Zastanawiała się co się stało, że rozmowa z Queen'em nie kleiła się. 

Oliver zastanawiał się jak to możliwe, że Laurel nagle stała się obcą osobą, nagle straciła tak wiele ze swojego życia, ze swojej kobiecości i z ich przyjaźni. Już nie była osobą, którą kochał przez połowę swojego życia, była Nikim. Nikim ważnym, nikim kochanym. Była po prostu Laurel a nie tą uroczą Laurel. Jak zwykle w rozmowach określała ją Felicity.... Panna Smoak zrobiła tak niewiele, ale jednocześnie tak dużo by Oliver obudził się z „koszmaru” jaki łączył go z Laurel Lance. Ta więź nagle pękła. Felicity była urocza i nawet obecność Laurel nie zmieniła jego gorących uczuć do blond informatyczki, w jednej chwili zobaczył ją jakby stała obok, choć znajdowała się za drzwiami prowadzącymi do sypialni. Te jej głębokie jak ocean oczy... I pewnie stał by tak przez długi czas zatopiony we własnych myślach, gdyby panna Lance się nie poruszyła a i drzwi od sypialni, by się nie otworzyły. Wyjrzała z nich najpierw twarz Johna Diggle'a a potem Felicity Smoak. 
- Co robimy przyjacielu? – spytał czarnoskóry ochroniarz. 
- Jak to co idziemy na jarmark. Musimy zobaczyć największą imprezę w tym tygodniu. Dziewczyny zostawiamy was same abyście się przygotowały, a my z Johnem idziemy załatwić samochód. - Oliver czuł z jednej strony lekki strach z drugiej zaś ta przygoda napawała go wielkim zainteresowaniem. Nie mógł się doczekać, aż Marcus Black zobaczy ich razem i zacznie coś podejrzewać, może uda mu się wcześniej wpakować w niego ostrzegawczą strzałę. 

***

Dziewczyny nie dały długo na siebie czekać. Laurel Lance wystąpiła w ciemno-zielonej sukience za kolano i wygodnych butach na obcasach, włosy jak zwykle falowały lekko na jej ramionach, makijaż miała stonowany. Felicity założyła natomiast różowo-granatową sukienkę przed kolano, do tego baleriny, włosy spięła w kucyk, a w uszy włożyła kolczyki w kształcie kółek. Zwykłe okulary zastąpiła przeciwsłonecznymi. Nie chciała wyglądać wyzywająco, poza tym Queen lubił jej naturalność. Laurel zastanawiała się co Ollie widzi w blondynce, ale nie skomentowała tego na głos. Wolała sama zobaczyć co się wydarzy. Kiedy kobiety wyszły z domu ich „mężczyźni” już na nich czekali. Zarówno Oliver jak i John mieli na sobie garnitury i prezentowali się niezwykle dostojnie. Kiedy przyjechali na miejsce, ludzi było już od groma. Azjaci, Europejczycy, Amerykanie wszyscy uśmiechnięci, rozbawieni, chętni wyłożyć mnóstwo pieniędzy na nowe sierocińce i wśród nich stał wysoki i przystojny Marcus Black. W ciemnym fraku i białej koszuli prezentował się bardzo zacnie. Gdyby nie fakt, że zauroczył się w Felicity Smoak pewnie niejedna kobieta miałaby na niego szansę. Może i Laurel po koszu od Ollie'go dostanie w prezencie Blacka. Kto wie...

komentarze

  1. W końcu panna Laurel zrozumiała, że nie ma żadnych szans :) Czekam na ciąg dalszy. Oczywiscie rozdział bardzo dobry! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam za kolejny komentarz, ale postanowiłam spróbować i wrócić do pisania. Zapraszam na bloga http://smoakandqueen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny rozdział wreszcie Oliver postawił sprawę jasno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział super :-D zresztą jak zwykle :-) po prostu geniusz :-) ale dosyć tych słodkości, czekam na kolejny rozdział mam nadzieje ze niedługo się ukarze :-) Pozdrawia i życzę weny :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. No to teraz czekamy na relację z imprezy ;)
    Rozdział bardzo fajnie, lekko napisany. Nawet udało mi się połapać w bohaterach, heh.

    Pozdrawiam,
    Teoria-Wiecznosci

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochani dla tych co nie mogą w dalszym ciągu wczuć się w bohaterów, za niedługo charakterystyka postaci + ich wyglądy. Kiedy się pojawi jeszcze nie wiem - na pewno zostaniecie o tym poinformowani. Za wszystkie komentarze z całego serduszka ślicznie dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń