Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

10.8.14

Rozdzial 11

***
(tydzień później)

Chodził nocami. Zupełnie sam, niespokojny. Odziany w ciemną zieleń i w masce. Cień pośród cieni, szept wśród szmerów i pomruków ciemności... Znał już rozkład miasta na pamięć, wiedział gdzie czai się zło, czuł to niemal instynktownie zanim usłyszał w słuchawce tak znany mu głos Felicity Smoak. Wypatrywał tych, którzy atakują bezbronnych i bezradnych. Nieznany nikomu, niewidzialny, niechciany przez złoczyńców, śledził napastników w ciemnej dżungli jaką było miasto. Poruszał się bez przeszkód po ciemnych przestrzeniach, ślepych ulicach i zaułkach pełnych przemocy. Jak dym unosił się znad stromych dachów i spływał w dół, do wilgotnych kamienic i mrocznych piwnic. W razie potrzeby spadał jak grom z jasnego nieba pełen wściekłości i gniewu. A potem był już tylko błysk, widzialne echo - pozostałość po błyskawicy, która rozcięła niebo. Niczym Zorro zostawiał swój ślad, strzałę wpakowaną w człowieka. Nie zabijał, ranił, zatrzymywał, spowalniał - zostawiał nieme ostrzeżenie. W innym wypadku, kilka lat temu nie patyczkowałby się a zabił. Już tak nie potrafił, nie chciał... Azjaci nazywali go Cieniem, niektórzy wertowali prasę światową i napotkali na podobieństwa i już wiedzieli, że to Bojowik, Kaptur i Arrow w jednej osobie, że przybył by uchronić ich miasto. A był wszędzie jak dym. 


Chodził nocami, szerokim łukiem omijając miejsca, w których rozbrzmiewał śmiech i radosny letni gwar. Ciągnęło go tam, skąd dobiegały jęki i płacz ludzi bezbronnych. Noc w noc przyodziewał swój strój, ukrywając nieznana nikomu twarz pod maską i przemierzał ciemne, wymarłe zaułki. Nie robił tego w imię prawa. Prawem zbyt łatwo można manipulować, jeśli ktoś ma je w pogardzie. Przekonał się o tym nie raz w Starling City, gdzie współpracował z porucznikiem Lance. Prawo jest zbyt  elastyczne, często bywa też ono naginane i naciągane przez tych, którzy powinni go strzec. Czasami nie potrafił o tym zapomnieć. Gdy ruszał w miasto, robił to w imię sprawiedliwości, a tam gdzie ona jest - tam można mówić o karze i równowadze szal. Tym razem Hong Kong miał zarówno prawdziwego bohatera jak i okrutnego morderce. Już niedługo ich drogi przetną się na tyle, że tylko jeden z nich odejdzie z podniesionym czołem. Oliver chciał wierzyć, że zwycięzcą będzie właśnie on. Kiedy tak stał pogrążony w ciemności niczym czarny cień i myślał o walce jaka go czeka, niespodziewanie wyrwał go stroskany głos Felicity. 
- Oliverze już czas byś wrócił do domu. Laurel chce z Tobą porozmawiać. 
Nie wiedział czemu ale na słowa dziewczyny uśmiechnął się. "Dom" słowa, których się bał w ustach informatyczki brzmiały jakby lała na jego obolałe serce miód. Jednak wzmianka o pannie Lance sprawiła, że w jednej chwili oprzytomniał. Felicity nie przepadała za Laurel z pewną wzajemnością. Oliver kochał Felicity i dziwnie się czuł z Laurel, wszakże nie ukrywajmy kochał ja przez połowę swojego życia a teraz nie czuł nic. Życie bywa zaskakujące. - Jeszcze chwila, połącz mnie z Diggle'm. - zażyczył sobie, po czym po chwili usłyszał głos przyjaciela. 
- Jak tam Oliverze dzisiaj, jaki jest plan? 
- Wracamy do kwatery głównej, dzisiaj już nic nie wskóramy, a jutro jest ten jarmark. - Oliver miał w tym sto myśli na minutę, ale rzekł tylko - trzeba jeszcze raz obadać nasz plan. 
- Za chwilę będę, Marcus jest w swoim mieszkaniu z jakąś czarnoskórą kobietą. - poinformował przyjaciela. 
- Świetnie, w takim razie podrzucisz mnie na rogu Siódmej. Będę tam za kwadrans. 
- Nie ma sprawy już jadę. - rzucił jego ochroniarz Diggle. 

Oliver jeszcze raz zamarł na moment, jakby chciał usłyszeć jakiś błagalny płacz, jednak nic takiego nie miało miejsca. Ruszył więc w drogę powrotną. 


komentarze

  1. Kolejny wspaniały rozdział nic dodać nic ująć czekam niecierpliwie na następny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki śliczne za "wierne" czytanie :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Fajnie, że Digg dotarł, ale po co ta Laurel to ja nie wiem. Ona zawsze się uczepi Olivera i działa mi tym na nerwy. Biedna Felicity musi teraz naprawdę odchodzić od zmysłów, skoro Laurel do nich przyjechała. Jestem ciekawa, jaki Marcus okaże się naprawdę i tego jarmarku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super opowiadanie, właśnie trafiłam tu z katalogu opowiadań i jestem zachwycona. Nie oglądam serialu Arrow, nawet pierwsze co o nim słyszę ale opowiadanie cudne <3 Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zawsze zachwycasz, ale dlaczego tak króciutko? Rozdział jak zawsze świetny z niecierpliwością czekam na kolejne, oby było ich więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział i oby tak dalej :) Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochani w odpowiedzi na Wasze komentarze.
    Rozdziały są krótsze niż na innych opowiadaniach z racji tego, że są częściej. Już niedługo kolejny rozdział, a więc oczekujcie. Bardzo Wam dziękuję za miłe komentarze i cieszy mnie fakt, że to opowiadanie się właśnie Wam podoba. Nic tak nie cieszy jak pisanie czegoś co ktoś czyta. Dziękuję Wam za to, jesteście kochani :*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju! Jakie śliczne opisy! Piszesz je z taką łatwością, z tymi wszystkimi określeniami, przenośniami... Są po prostu bogate. Nie to, co na innych blogach. Na prawdę, bardzo rzadko mam szczęście trafić na taką perełkę, jak Crossover Arrow.
    Jedyne, do czego mogę się przyczepić - rozmiar treści rozdziałów. Ale przekonałaś mnie z tym argumentem co do tej kwestii, więc jest okey.
    Pozdrawiam i życzę bardzo dużo wełny, czasu i obyś nie zatraciła swoich umiejętności z tymi opisami.
    Pozdrawia i zapraszam do odwiedzenia mojego opowiadania fantasy :
    http://walka-o-wolnosc-milosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdziały, szkoda tylko że tak krótko piszesz. Bardzo mi się podoba, zachęcam do dalszego pisania, dobrze Ci idzie. Na pewno będę czytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. @MariXa M. - dziękuję ;) Wiesz czasami człowiek chciałby napisać to bardziej zwięźle, a wena płata nam figla. Czasami usłyszymy coś ciekawego w radiu i TV a wyobraźnia dopisze nam scenariusz i notka gotowa. Na bloga zajrzę ;)
    @Anonimowy - notka notce nierówna, czasami napisze coś więcej czasem mniej - jednak z pewnych rzeczy to taka, że nie zamknę tego bloga, a na pewno będę go rozwijać. Dzięki za słowa uznania to bardzo wiele dla mnie znaczy. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń