Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

22.8.14

Rozdział 14

"Jedna miłość, jedna krew, jedno życie." 



Marcus miał jeden plan, sprawić by Felicity odłączyła się od grupy na tyle, by ten mógł zabrać ją w odludne miejsce i zniewolić. Tymczasem dziewczyna wraz z Oliverem nie przeczuwali niczego złego, brali udział w konkursach, tańczyli, trzymali się za ręce, żartowali. Z daleka wyglądali jak zakochana para. Laurel i Diggle pojechali już do domu, ten dzień był wyczerpujący dla obydwojga. Panna Lance w drodze powrotnej cały czas myślała o Marcusie Blacku, o jego oczach, ustach, spojrzeniu, o jego ciele. Nikt od czasów Olivera Queen'a i Tommy'ego Merlyna nie wywarł na niej tak piorunującego wrażenia. 


Oliver aka Arrow dostał telefon od swojego przyjaciela z Rosji, niejakiego Anatoly Knyazev. Telefon był na tyle ważny, że Queen oddalił się od Felicity na bezpieczną odległość, gdzie mógł w spokoju wysłuchać co jego przyjaciel ma mu do powiedzenia. W takiej sytuacji panna Smoak nie chciała być balastem i również wybrała drogę, by zostawić Olivera na chwilę samego. Szła wśród suto zastawionych stolików i obecnych dookoła ludzi. Wszędzie otaczały ją zakochane pary hetero i homoseksualne oraz rodziny z dziećmi. Tylko Felicity myślała o samotności, dobrze jej było z Oliverem ale czy to się nie zmieni kiedy wrócą do Starling City? Takie i inne pytania póki co zostają wielką niewiadomą. Z głębi serca dziewczyna pragnęła, by Oliver Queen był osobą z którą mogłaby dzielić zarówno smutki jak i radości dnia powszedniego. Blondynka szła przed siebie tak zamyślona, że nie zauważyła niewielkiego kopca, który wystawał z ziemi, gdy tylko jej stopy opór runęła na ziemię. Zamiast Smoak powinna nazywać się Felicity Pech... 

- Felicity nic ci nie jest? - tuż nad nią pojawił się jakiś cień. 
- Oli...- urwała, bo gdy przyjrzała się bliżej rozpoznała go. - Marcusie nic mi nie jest. Skąd się tu wziąłeś? - spytała próbując przy tym się podnieść, jednak ból w kostce sprawił, że znów opadła na tyłek. 
- Nie ruszaj się - powiedział Black i uklęknął, a potem zaczął badać palcami jej kostkę. 

Wybawca nie był Queen'em ale mimo wszystko był dość przystojny, Felicity wiedziała jednak, że wybawca w każdej chwili może okazać się draniem. Coś czuła, że tym razem intuicja jej nie zawiedzie. Blond informatyczkę przeszedł zimny dreszcz, ale szybko się opamiętała. Wiedziała, że nie może sobie pozwolić na błąd, kto wie do czego zdolny jest Marcus Black i gdzie był Oliver? Czy Marcus zrobił mu coś złego? W głębi serca wiedziała jednak, że nie ma co się nakręcać z tą paniką, Arrow spędził na wyspie 5 lat i przetrwał, dlaczego więc Marcus miałby go zabijać? Dobre pytanie...

- Raczej nie jest skręcona - oświadczył mężczyzna. - ale przydałby ci się okład z lodu. Wiem gdzie znajduje się tutaj zaciszne miejsce, gdzie będę mógł ci należycie zbadać stopę. 
- Och nie trzeba - powiedziała dziewczyna, jednak straciła przy tym rezon, bała się. Marc nie żartował, a ona z tą cholerną kostką nie mogła daleko uciec, lepiej więc go nie denerwować. Może też jej wyobraźnia podsyłała zbyt brutalne scenariusze, może nic złego się nie wydarzy, zbada tylko jej kostkę, a potem odprowadzi ją wprost w ramiona zaniepokojonego Olivera. Kiedy tylko na niego spojrzała, zaschło jej w gardle, nigdy nie wiedziała jeszcze tak zimnego spojrzenia, a była już w niejednych tarapatach. 
- Felicity chyba nie chcesz, by Oliver zrobił mi awanturę, że nie zająłem się tobą należycie? - spytał tym swoim opanowanym i twardym głosem. 
Panna Smoak w głowie miała mętlik, to nie było fair, że zasłania się Queen'em, ale z ulgą oparła się na męskim ramieniu . Marcus zaprowadził ją do jednego z wolnych namiotów i posadził na jedynym znajdującym się tam rozkładanym łóżku. Upewniwszy się, że jest dziewczynie wygodnie, zanurkował w zamrażarce, która chłodziła napoje i wyciągnął worek z lodem. Po chwili delikatnym ruchem obłożył lodem kostkę Felicity. 
- Co za okropny wypadek, nie chciałam zniszczyć twojego jarmarku. Czuje się z tym okropnie - powiedziała dziewczyna chcąc ukryć strach. 
- Zobaczysz już za kilka dni będziesz mogła chodzić, a jak nie to jest mnóstwo rzeczy, które można robić w Hong Kongu na siedząco. - zapewnił. 
Nie wiedzieć czemu ale te słowa przeraziły Felicity. Nagle w namiocie zgasło światło, to było tak niespodziewane, że dziewczyna nawet nie zdążyła krzyknąć. Ciemność napawała ją lękiem, poza tym bała się, że jeśli zrobi nieumyślny krok on ją znajdzie i wtedy nie będzie miała szans na ucieczkę. Nie zamierzała siedzieć bezczynnie, z wielkim trudem podniosła się z lichego łóżka i wstała najciszej jak umiała. 
- Felicity nie uciekniesz, a twój luby nie znajdzie cię tutaj. W końcu jesteśmy sami, niech ja tylko znajdę te przeklęte zapałki.. - nie dokończył, bo właśnie coś huknęło i Marcus upadł na podłogę. 
To była jej szansa, szła na oślep nie bardzo wiedząc, gdzie w tym momencie znajduje się napastnik. Nigdy nie chciała tak skończyć, gdzieś tam w oddali były odgłosy muzyki, gwarów rozmów, a tutaj niczego nie była pewna. Nie chciała umrzeć ani tutaj ani tej nocy. - Oliverze gdzie jesteś - szepnęła w ciemność.  

***

Właśnie zobaczyła cienie obok namiotu w jakim się znajdowali i już chciała uchwycić je, gdy nagle coś szarpnęło ją od tyłu... 
- Felicity chcesz się bawić w kotka i myszkę, genialnie. Lubię ostre kocice - dodał po chwili złowrogim szeptem. Odwróciła głowę i w ułamku sekundy wyczytała z jego oczu, że nadeszła jej pora, że właśnie dzisiaj umrze... Posługując się obiema rękami, uderzyła go w żołądek. Napastnik stęknął głucho i zwolnił uścisk. Wtedy wyrwała mu się i kuśtykając rzuciła do ucieczki rozpaczliwie szukając czegoś co pozwoli jej ściągnąć tutaj więcej ludzi. Oni na pewno jej pomogą, Oliver na pewno już jej szuka. Na pewno, na pewno, na pewno... Ledwie jej dłoń zacisnęła się na suwaku od namiotu, Marcus znów ją dopadł, a jego palce wsunęły się pod jej sukienkę. Usłyszała trzask rozdzieranego materiału i znów mignęło światło, odwróciła się gotowa do walki i wtedy zobaczyła nóż sprężynowy, a potem krótki błysk ostrza, zanim przycisnął je do miękkiej skóry pod jej podbródkiem. 
- Mam cię, miałaś zginąć inaczej, miałaś być piękna, ufna i zakochana a tak zgnijesz tutaj samotna, brudna i niechciana. - syknął jej do ucha. 
Zamarła, bała się oddychać, bała się zrobić cokolwiek. W jego oczach dostrzegła radość i pasję, głuchą na wszelkie prośby i błagania. Mimo to zdobyła się na odwagę, by coś powiedzieć. 
- Marcusie ty nie jesteś taki, porozmawiajmy. 
Dźgając ją czubkiem noża w szyję, zaśmiał się. - Droga Felicity o czym chcesz rozmawiać. O tym, że odrzuciłaś moje starania, że tylko Oliver to, Oliver tamto. A teraz jesteś tu sama bez swojego wybawcy. - okręcił sobie jej włosy wokół ręki i szarpnął mocno. Dziewczyna miała wrażenie, że wyrwał jej wszystkie włosy. - Krzycz, błagaj o litość. Wiele kobiet przed tobą krzyczało i błagało, powiedz mi coś co sprawi, że daruje ci życie dzisiejszej nocy. No już, krzycz, błagaj. - zaśmiał się gardłowo, nie przypominał w niczym tego obytego w towarzystwie człowieka za którego uchodził. - No, dalej - zadrasnął ją po raz kolejny nożem w gardło. 
Dziewczyna chciała krzyknąć ale żaden głos nie wydobył się z jej ust. Gdy pchnął ja na zamrażarkę, zamarła z przerażenia. Umysł jej tak zawsze bystry i otwarty, wyłączył się na dobre. - Proszę - odezwała się, choć wiedziała, że to na nic - nie rób tego. 
W odpowiedzi zaśmiał się, pokazując przy tym rząd równych zębów. - Zobaczysz, spodoba ci się to - koniuszkiem noża odciął kilka guzików jej sukienki. - I to bardzo ci się spodoba. Będziesz błagała o więcej. 

***

Strach wyostrzył jej zmysły. Czuła swoje własne, gorące łzy spływające po policzkach. Nie będzie błagać o litość, nie będzie się przed nim płaszczyć, co to to nie. Nigdy! Uderzy go w krocze, zrobi cokolwiek, właśnie wtedy miała uderzyć przeciwnika, gdy Marcus uniósł się w powietrze i walnął głową o zamrażarkę. Felicity odsunęła się na bezpieczna odległość, zupełnie zapominając o skręconej kostce i ogromnym bólu. Chciała uciec, ale wtedy właśnie go zobaczyła. Cały w ciemnej zieleni, wysoki, smukły cień pośród cieni. Stał nad dzierżącym nóż Marcusem nie kto inny jak Oliver Queen aka Arrow. Przybył by ją uratować. 
- Wszystko będzie dobrze, panno Smoak - jego głos brzmiał jak szept, a zarazem groźny pomruk. 
- Myślę, że robi mi się sła.... - dziewczyna nie dokończyła, bo w tym momencie zemdlała, pamiętała tylko okrzyk bólu Marcusa Blacka, kiedy Bojownik wpakował w jego nogę strzałę i ciepłe ramiona, które objęły ją w pół kiedy upadała....

______________________________________________
W notce został użyty fragment piosenki jaką wykonuje Bono z U2. 



komentarze

  1. Jeeeeej! :D To jest Twój najlepszy rozdział! Bardzo przyjemnie się go czytało. Nie wiedziałam, ze tak szybko napiszesz i kiedy weszłam na bloga mówię "tak! jest nowy rozdział!" hihi. Czekam na ciąg dalszy. U mnie również nowy rozdział, serdecznie zapraszam .:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne! Po prostu genialne. Ale się dzieje, no to teraz dopiero nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. Super się czyta, bardzo wciąga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowity rozdział i jaki nagły zwrot akcji.Czekam next. Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że zrobiłam Wam fajną niespodziankę. Napisałam ten rozdział wczoraj w pracy i w sumie chciałam przetrzymać Was do niedzieli, ale w sumie doszłam do wniosku, że nie powiadomię o nowej notce i zobaczymy kto się odezwie ;) ;)
    @ karmelkowakawa a co stało się z blogiem Wolski & Ada?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam napisane kilka rozdziałów, ale szczerze mówiąc zwątpiłam w swoje umiejętności i wyrzuciłam do kosza. Dopiero potem postanowiłam, że spróbuje znów z Arrow.

      Usuń
    2. Rozumiem ;) Nie mniej jednak cieszę się, że piszesz, bo lubię Twoje rozdziały. Szkoda, że historia Wolskiego i Ady została uśpiona, bo lubiłam serial Nowa.

      Usuń
    3. Kurcze, myślałam, że po tylu latach od emisji tego serialu nie będzie nikogo kto by jeszcze się nim interesował, a tutaj taka niespodzianka. No, ale cóż. Cieszę się bardzo, że moje rozdziały przypadają ci do gustu.

      Usuń
  5. Super rozdział, uwielbiam takie kryminalno-romansowe intrygi. Oby więcej takich ciekawych rozdziałów. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kasiu - dzięki śliczne za komentarz. Bardzo mi miło, że Ci się podobał rozdział. Mam nadzieje, że kolejne również zdobędą Twoje uznanie. Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Nmzc rozdziały są świetne. Przyznam, że początki mnie męczyły ale z rozdziału na rozdział rozkręca się. :P

      Usuń
    3. Tak to prawda, początki musiały być takie, by wprowadzić czytelnika w dalszą podróż.

      Usuń
    4. W takim wypadku, kupuję wszystko co przygotujesz w kolejnych rozdziałach :P

      Usuń
  6. Bardzo fajny rozdział. W końcu znalazłam czas by skomentować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Miło, że czytasz - komentarz to tylko podzięka za "trud pisania" ;)

      Usuń
  7. Rozdział świetny już nie mogę doczekać się następnego mam nadzieję że szybko się pojawi :) Pozdrawiam i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy - następny rozdział już jest w trakcie tworzenia. Za niedługo się pojawi. Jeszcze w sierpniu, obiecuje. Pozdrawiam ;)

      Usuń