Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

30.6.14

Rozdział 3



***



Arrow i Felicity pojawili się w szpitalu, zaraz po przyjeździe Laurel. Odczekali chwilę, by pod osłoną nocy zawitać do sali w której przebywał porucznik Lance.


- Detektywie, jak się czujesz? - zapytał Arrow, spoglądając na twarz policjanta.


- Dzięki, że pytasz, ale nie wiem czy to dobry pomysł byś mnie tu odwiedzał, teraz kiedy miasto jest bezpieczne. Lepiej uważaj, bo wiele osób chce Ci się dobrać do tyłka. - po czym zwrócił się do Felicity – Panno Smoak, cieszę się, że Cię tu widzę.


- Detektywie musieliśmy z Arrow sprawdzić co z panem. Zważywszy na to, że dopiero Laurel dała cynk Strzale. Wcześniej nie wiedzieliśmy, że coś panu dolega. Czemu pan do nas nie zadzwonił? - Laurel spoglądała to na jednego to na drugiego, a czasami nawet na Felicity, nie rozumiała tego komizmu sytuacji. Oliver vel Arrow, Felicity, ona i jej ojciec. Coś się tu nie zgadzało. Poza tym czemu wziął ze sobą tą informatyczkę? Mógł sam się tutaj pojawić. Czemu pojawił się jako Arrow, przecież ona w tej chwili potrzebowała Olivera Queena, a nie Łucznika.


- Detektywie wiemy, że póki co muszę odejść w cień. Dlatego chciałem się pożegnać, wyjeżdżam dziś wieczorem i zabieram ze sobą Felicity. Gdyby coś się działo proszę się ze mną skontaktować telefonicznie, tak jak do tej pory.. - Arrow odszedł w cień. W tym czasie zupełnie zdezorientowana Felicity tym co przed chwilą usłyszała, z wielkim zaangażowaniem opowiadała panu Lance jakąś historię, pytała jak się czuje i gdzie nabawił się tej „choroby”. Tym skromnym gestem, pozwoliła Strzale na chwilę rozmowy z Laurel, poza podejrzeniami detektywa Quentina.

Był to doskonały moment, by Laurel mogła spytać Olivera o te nagłe plany.  - Zamierzałeś mi powiedzieć? - spytała szeptem i taką też dostała odpowiedź

- Laurel zrozum Łucznik musi na razie zniknąć. A kurz wokół niego musi opaść na jakiś czas. Miasto jest bezpieczne, moja matka nie żyje, Thea wyjechała, Slade został unieruchomiony, Sara wróciła do Ligii Zabójców, moja firma przepadła, mój dom nie należy już do mnie a Sebastian Blood został zabity. Co mogłoby mnie tu więcej trzymać? - Ollie powoli tracił fason, jeszcze chwila i zmieni swoje plany, postawi wszystko na głowie i padnie do jej stóp, jeszcze chwila a pewnie zmieni swoje życie. Jeszcze moment i po raz kolejny wbije szpilę w serce Felicity Smoak. Trzeba to skończyć raz na zawsze.

- Ale zrozum razem z Arrow'em znikniesz i Ty i pan Diggle i Felicity. Nie za dużo tych wyjazdów, ludzie zaczną się orientować, w końcu ktoś odkryje Twoją sekretną tożsamość. Poza tym Oliverze nie masz za co uciekać, jesteś bankrutem, nie stać Cię ani na Felicity ani na Diggla, nie stać Cię nawet na strzały. - Laurel nie rozumiała jego decyzji, uważała ją za absurdalną. - Nie lepiej by Pan Diggle i Felicity wyjechali na jakiś czas, na pewno zgromadzili jakieś oszczędności, a Ty mógłbyś pobyć w tym czasie ze mną. Chyba musimy porozmawiać? - zapytała pełna wiary w to, że tak się stanie, że Oliver zostanie z nią. W końcu nareszcie będą mogli być sami. Uporządkować to co zaszło, to jak to wpłynęło na Arrow, na nią i na ich teraz już wspólny sekret. Nic im już nie zagrażało, nawet Sara się wycofała. Została jeszcze panna Smoak, dość ładna blondynka ale według mniemania Laurel strasznie naiwna. Powinna bowiem odpuścić kiedy zdała sobie sprawę, że Dinah Laurel Lance wróciła do gry.

- Diggle nie wyjeżdża, musi naprawić relację z byłą żoną i zostaje w Starling City przynajmniej na razie. Poza tym musi doglądać spraw tutaj i w razie czego informować mnie o wszystkim. Wyjeżdżam tylko ja i Felicity, jestem jej to winien. - powiedział spokojnie, choć w sumie tracił grunt. Laurel znów od niego czegoś wymagała, a ta „odpowiedzialność” znowu jak lata temu ciążyła niemiłosiernie.


- Powiedz mi tylko dlaczego? - Laurel była nieustępliwa, wiedziała, że jak coś chce to dostanie to. Potrafiła teraz być twarda, może dawała jej to magiczne czarna kurtka od Sary, a może wiara, że wie kim jest Arrow przez co mogła go bardziej zrozumieć. A może był to fakt, że nic nie stało na przeszkodzie jej związkowi z Queen'em.


- Jestem jej to winien, a przede wszystkim sobie samemu. Poza tym oboje z Felicity potrzebujemy urlopu. Gdybyś miała jakiś problem, kontaktuj się z moim ochroniarzem. - po czym podszedł do łóżka chorego, by się z nim pożegnać – Detektywie musimy już iść. Obowiązki wzywają.


- Uważajcie na siebie i opiekuj się nią – rzucił Lance, pokazując na Felicity – to dobra dziewczyna i zasługuje na to co najlepsze.


- Mam nadzieje, ze sprostam tym oczekiwaniom, detektywie Lance. - powiedział po czym razem ze zdezorientowaną Felicity zniknęli w ciemnościach. (...)

komentarze

  1. No, podoba mi się! :D Oliver zabiera gdzieś Felicity... Zobaczymy co będzie dalej.
    Mam nadzieję, że Laurel nie pokrzyżuje im planów chociaż patrząc po tym rozdziale z pewnością będzie próbowała odzyskać Olivera.
    Ale nie wygra z Felicity <3
    Pozdrawiam ciepło! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ślicznie za komentarz ;) Laurel i Felicity mają po 50% szans, więc nie wszystko jest przesądzone.

    OdpowiedzUsuń
  3. A 2.
    Ok...
    W opowiadaniach ty, ci i inne zaimki piszemy małą literą. Wielkiej używamy w listach, mailach, może nawet pisząc komcia czy ocenkę, co wyraża szacunek do adresata. Widziałaś kiedyś w książce ci z wielkiej litery? No chyba że właśnie w liście zamieszczonym w książce... Litości, napraw to. Spójrz na układ tekstów w książkach.
    Wcięcia akapitowe? A po co, ściana tekstu jest przecież śliczna, prawda? I bardzo wygodnie się czyta. Ok, wcięcia robimy w Wordzie albo w Open Office, jak nie mamy Worda. Nie klawiszem tab, broń Boże. Mamy linijkę na górze, zaznaczamy cały tekst i górną część klepsydrowego suwaczka przesuwamy w prawo o daną wartość. Nie ma suwaczka w Wordzie? Wchodzimy w *widok* i zaznaczamy ptaszkiem okienko *linijka*, jest suwaczek. Mamy równe wcięcia. Entery po dialogach ich nie zastąpią, tak nie formatuje się dokumentów. Wiem, że to może być taka wizja, tak się podoba, ale publikujesz tekst, więc zadbaj, by czytelników nie bolał jego układ. Tak, ktoś to zauważy.
    Dywizy przy dialogach: błąd! Dywiz to łącznik, nie służy do budowania dialogów. Łączy np. człony nazwisk Konopko-Szymczak, kolory, między którymi można wstawić *i*, np. biało-czerwony. Zauważ, że nie ma tu odstępów z obu stron dywizów. Do dialogów służą półpauzy albo pauzy. W Wordzie zrobisz je, używając opcji znajdź/zamień (prawy górny róg). Zaznacz cały tekst, wejdź w tę opcję. W pierwszym okienku do wpisywania, które wyskoczy, wpisz dywiz tak, jak zwykle. W drugim miejscu do wpisywania postaw kursor i zjedź w dół okienka do opcji *więcej*, rozwiń ją. Znajdziesz tam opcję *specjalne*, też rozwiń i znajdziesz tam półpauzę czy pauzę. Wybierz to, a potem na okienku znajdź *zamień wszystko*, klik i po kłopocie. Kiedy nabierzesz wprawy, ta czynność zajmie może z pół minuty, a naprawi tekst. W Open Office ta sama opcja, tylko pauzę musisz mieć skopiowaną i ją wkleić. Jeśli nie masz jej skopiowanej, oto jest: — i prosi się o wpisanie. Równie dobrze możesz też wklejać ją w miejsce każdego dywizu ręcznie, jeśli masz czas.
    To jedne z powodów, dla których nie piszemy bezpośrednio w panelu publikowania postów.
    Przecinki, masz z nimi dziwny problem, np.

    Laurel była nieustępliwa, wiedziała, że jak coś chce to dostanie to.

    Powinien być przed pierwszym *to*, oddzielamy przecinkami też *to, co*
    Masz w tekście sporo zaimków, mówiąc ogólnie. Połowę wykreśliłabym bez szkody dla sensu zdań. Można je przerabiać, np.:

    to dobra dziewczyna i zasługuje na to co najlepsze.

    Na: to dobra dziewczyna i zasługuje na wszystko, co najlepsze.
    Jedno *to* poszło już do śmieci;) Tu mamy też brak przecinka między *to, co*
    Potrzebujesz bety, bo opowiadanie dobrze się zapowiada, masz pomysł i własną wizję, dlatego też tu jestem. Nie po to, by zrobić na złość czy wykpić. Żeby pomóc.
    Bardzo lubię ten serial, choć bywa, że go nie ogarniam xD
    Tak, to miała być konstruktywna krytyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A 2.
      Weryfikacja obrazkowa, jak ja to kocham...

      Usuń
    2. Postaram się wziąć wszystko do serca, jeśli ogarnę to na swoim programie a jest to LibreOffice Writer (kochamy Linuxa). Tak więc jak znajdę pozmieniam. Bezpośrednie zwroty do adresata, cóż wychodzi mi przy tym 7 lat pisania na forach pbf, gdzie często w postach pisze tego typu "kwiatki" ;) Oj tak beta by się przydała. No ale nie od razu Starling City zbudowano, więc małymi kroczkami postaram się ogarnąć to i owo. Za "błędy" dziękuję. ;)

      Usuń