Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

29.6.14

Rozdział 1



***

Oliver długo wahał się czy jest sens poruszania tego tematu. Digg mu wiele razy powtarzał, że tak będzie dobrze, że w końcu nazwisko Lance nie będzie oznaczało tego czegoś dziwnego i szalonego w jego głowie. A mimo to odczuwał dziwny strach. A co jeśli Laurel nie zaakceptuje tego co musi się stać? Albo co gdy Felicity nie da mu drugiej szansy, bo zawalił na całej linii i miał tego pełną świadomość. Ciągle to gdybanie, to już zaczynało być chore. Właśnie miał rozmówić się z Laurel, gdy wpadła do ich nowej „pracowni” Felicity.

- Dobra czy zła wiadomość? Która bardziej Cię interesuje? - zaczęła bez ogródek, od razu szykując tablet i podłączając go do komputera. Jednak w jej zachowaniu było coś stonowanego, coś dziwnego. Trzymała się bowiem na dystans.

- Mów co masz. Jestem ciekaw, co udało Ci się zdobyć. Chodzi o kolejne porcje Mirakuru? - zapytał, spoglądając z zaciekawieniem na monitor komputera.

- Lepiej. Ta limuzyna wyjechała ze Starling City w dniu naszego „przedsięwzięcia” z armią Slade'a. Zobacz kto wsiada do środka. - Felicity dała podgląd obrazu, z którego jednoznacznie wynikało, że to nie kto inny jak Thea Queen. 

Olivera zatkało na moment, jak głupi wpatrywał się w nagranie. Po chwili dotarło do niego co zaszło tamtego dnia, kiedy oni walczyli ze Slade'm, Thea ruszyła w podróż z kimś. Czy Roy coś wiedział? A jeśli tak to czy zataił to przed nim, mimo to zadał tylko jedno pytanie - Kim on jest u diabła?

- Nie wiem, nikt go nie widział, ale sprawdzam inne filmiki tego auta z kamer miejskich z tamtego wieczoru, na pewno na coś trafimy. - powiedziała i po chwili zaczęła się zbierać.

- Musimy porozmawiać – Ollie chwycił ja za rękę i czekał.

- Ach no tak. - Felicity nie ruszyła się z miejsca, jednak spojrzała na niego. Nie robiła tego od tamtego feralnego dnia z wyspy, gdzie Queen zamknął Slade'a Wilsona na wyspie w bunkrze A.R.G.U.S. Nie mogła zapomnieć jak jego słowa wtedy w domu Queen'ów na nią podziałały, miała wtedy przez krótką chwile wrażenie, że ziści się jej sen. Prawda okazała się jednak brutalna. Nie kwestionowała jego zachowania, jednak sprawił jej przykrość, nie umiała udawać, że jest inaczej.

- Naprawdę jest mi przykro za to co się stało. Nie wiem co ja sobie wtedy wyobrażałem, głupio wyszło. - z trudem szły mu te przeprosiny, na miejscu dziewczyny nie miałby nikomu za złe, ale nie był Felicity, a poza tym jej słowa z wyspy ciągle kołatały mu się po głowie. Gdyby tylko mógł cofnąłby czas. Poza tym, gdyby się przyznał do tego co czuje, ona mogłaby go odtrącić. Choć dziewczyna nigdy tego nie robiła, zawsze była po jego stronie, bał się. 

Blondynka położyła lekko rękę na jego ramieniu. - Nie przejmuj się, Laurel jest w końcu bezpieczna nawet za cenę mojego szczęścia, było warto. - powiedziała po czym zabierała się do wyjścia. 

Spojrzał w górę, szukając jej oczu. Tych ciepłych oczu, które nigdy nie kwestionowały jego motywów, które nigdy nie zadawały niewłaściwych pytań i które wydawały się go rozumieć, nawet w najgorszych momentach. Jednak napotykając jej wzrok, zobaczył pokłady bólu. Tego samego, który tak często mu towarzyszył. I to go zbiło z pantałyku.

komentarze